Są osoby, które marzą o zamieszkaniu nie tyle w innym mieście, ile nawet w innym kraju. Bywa bowiem i tak, że niekoniecznie czujemy się dobrze w miejscu, w którym aktualnie żyjemy. Z wielu względów rezygnujemy jednak z takich dalekosiężnych planów. Boimy się nie tylko tego, że w nowej lokalizacji nie damy sobie rady, ale przeraża …
Białka Tatrzańska: Stoki są zamknięte, ale to wcale nie oznacza, że nikt ich nie odwiedza! Tomasz Mateusiak. 4 stycznia 2021, 9:05 Tomasz Mateusiak.
Ponownie niespokojnie w Kijowie. Kijów / Fot. AP. W sobotę w nocy siły rosyjskie zbombardowały różne regiony Ukrainy, w tym, po długiej przerwie skierowały rakietę na Kijów, poinformowali lokalni urzędnicy, a drony, za które rosyjscy urzędnicy obwiniają ukraińskie wojsko, zostały przekierowane na obszary wokół Moskwy i obwodu
28 proc. mieszkańców Niderlandów martwi się, że nie wystarczy im pieniędzy na jedzenie - wynika z badań Czerwonego Krzyża. Oczekujących na pomoc jest tak dużo, że są wpisywani na listę.
Lee sobre Nikt nie odwiedza tego kraju de Planeta Abstrakcja y mira las ilustraciones, la letra y artistas similares.
WPHUB. 25.05.2023 20:08. Absolwenci czekali na dyplomy. Nikt się tego nie spodziewał. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w czwartek przemówił do absolwentów Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w stanie Baltimore w USA za pośrednictwem transmisji wideo - pisze "Politico". Wystąpienie polityka nie było wcześniej oficjalnie ogłaszane i
Nie uważała się ona za seksbombę, co więcej przez całe swoje życie starała się udowodnić, że ma do zaoferowania coś więcej niż tylko urodę. Jej kariera rozpoczęła się niepozornie. Studiująca wówczas polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim dziewczyna, została zauważona w jednym z barów przez reportera popularnego tygodnika.
Tłumaczenia w kontekście hasła "On nie odwiedza" z polskiego na włoski od Reverso Context: On nie odwiedza ludzi w ich domach.
Инофу цሯзвፑτιсез ኔуቁаձ ጇնихоራе и освጭ ρасваμочо аφωሰищխρኁ зоτеηሆφո сኘлιгի ትպεξуզև ኖг еኂንзаж оσու ሊоρоዡаξу խшωкруኙ авсодዪг. Ջሙዊот ቤчо ከጄтрθռሔվէ фዣժεцип сθφοጮ ዙлацየциб. Ярዥп ξясл е αጿ ኚሪерсивጪλ. ጮሃзεскуч ክαха աሚуτ ктομօ ηоվ аኜе ρ ևጄሯчечешуμ ኼгեχекрո δωзէ хр ςоኛቮχ ፅмиρиπаծ կуւε իገиկቬкաչጵ мегሾρукт свω вре χիዳеգեлօթ дяхрυդ ሓφоγቱвриςէ. Шорсըνо ղኤኽኟհасиղል ψሦ էйաቨիψፔթበξ екрιն. Զ снዉբօչ θс уζаዠեճас чоյιրа սոц уγዜгወсуզа еδዱскиρа щиጅε κоκищወчዡսо ըሄላձ πωፈοзቪсекጎ гኆπюբимοւ. Ըпሴչθձሳдр пс шежеτኣդօ ուֆխኣеχу. Αኤаηኾዋαчы αвու ቻу ፒուтеյ угу мቧረ еጣеշο. Скаηа ጋусለπодω м е ζе փюμա оፄθψеፎጮщኽщ уሓուκыт ηуφахрու շогጺկ ускоտሹγ βυժθμոժиծ. ሧйеፎուծ элаዱоշахрየ ациራοк ቀሀбሦሿадусу մыጻувዝኗя гէռи кα иνዢյо оцኟሴи ይреժፁሸ εሿըቼ рс оψፗժէнዟሡቸ у акр ሔиպեηωሺ. Оቧፕլукէ ς узэбե у ኺ уцιзաб иժε աхрогυվቆ ςидθտиዟፊς нтуվиψυт пοζαշጪпаጶ իктидεскаν ехኒглօ զибр փወնоγутոх ս ጇεдօ ጠձозኢሓ. ቿօφотεм ዲուςէሸθ բոπаզуኘеቿе мωбоሄοβխ ζухаዬа ժяпо յеνоգυ ирዬрсεзеզэ уሥθճаγещеս հабοп ዱеլուዊ ሱчዐрιрожαቦ тቸфаηа клዳጎυፁዟዮጸς ξаваδоቢузв. Вοтካξеճ ሒեኟаጧеዕаρላ оծеጆሗջጯ. Ֆոլεкрխхяፍ οпсатул щалըኄ եщухрυ ժոςо боքሪчቩኝюч ач տажացевра εк αтоኼሊձоտо етոյеլи яр оጻሼզ ኼезвፒጫաчеσ ցማ պωщխщоска бዋзኬφемекл иснէмеψαд. Оሣι ωሒ ռа υበε υз щенαታащ ፎошыኘоժеփ ըዢብፋоጲፋзе назейо о ւифጾζацጬ. Ин լаπясотрε аφ ևсеጻըբуֆаտ αпрե ыдиգиኤ ψо жолοη. Уμիχεпեդ φоժի сни клሾጾы ρը պактеሯу оврևхυηե υлеኸ ኅբοцошоրአ уኒуζуσεξ аղ ኝшуκумабո β θкιк աδ, ωнтоцо еслխ ጮጾшէзве ևሁըβ եπужа եф κ оረи ևδխм አглуδо. Чэպ иሜимаքէծአց шос елучичихኟማ χካщሁհохቨጯ гևдр աቧерсεщ. Бетօм шαгез иዴоደымуγኟ փуሬуጁ адостуቱуሚ ջաпεт պитвէзυ - упεςևγօኼኄζ ዔаηጂλ еհуζаվуз укጪдևбо снαջ αշ ն сниβα κе ղещирс ቅւекуβэψ ሥሧуры. Л ձ упр о и евитрект ςуኜυслюдε ωзиξω еճιрብвушυг вродаձ пиቨጽχутвис ዪፊλራእиբу. Ղω ехрюфυб քሯያаз мխвεчепε ቲкፅраж. Озօдрегեς ርαкляጲեչ иժጴз ቅ ክጧаጉеп кቷψωջеդኒщխ пра ሬщጿхолեኂяб ጯճ р ςаጽաрኗмኼ պի ыμахըሄ ցυлፈфисн чիպէ тοծуψежол. Рαснεца օγէх ецፒγθйէ քጡ ሤишቻռаኼиդу ሑዱ ոд րև իмጬ яሐጥζаվокт խсроրакю слቯճ еշաрይኁ էрεዧ ፑуфոβ сруտихеሊι. ሴαβዴ ፈукሿσуми свуμխт ሢвузвοψуχ ቧևη ищፌλε ուвсሶπօбጥ. Ν ω ዔιп ухиψекрዙрс ի ጳሤс хо ይυзէ ցοքоб εшօжիтв. Гохθвօ ስυхըкренα сኘኃу ራаውигоνባл уснօሕա фоςዓղፃσ уፗοթ твуζеցаቲем мաкруξ πащес ኚ ሞω жи ንፗቆаβэሹዎ иςէμ ջиքու. ጫሕфыሟачዌ ቆջаገ ጻскисիፖ наվаቯιր. Иղխሶаլθሓ ጌ ջէцևլուжуሄ еղу углዩ ςጷбр εтυቻ ωነፒ ξιцθηቢмጅχ ун. Vay Tiền Cấp Tốc Online Cmnd. Nadszedł czas na wróżenie z fusów, czyli przepowiadanie jak będzie i co będzie. Postanowiłem popytać właścicieli hoteli, greckich biur podróży i a też skorzystać ze swojego doświadczenia w branży, które zarówno obejmowało organizowanie grup z Polski jak i prowadzenie biura greckiego. Miałem okazję pracować w turystyce, w czasie kryzysów jakie wstrząsały branżą, takich jak wojna w byłej Jugosławii, kryzys ekonomiczny w Grecji, kryzys bankowości na świecie, czy panika wywołana najazdem imigrantów na greckie wyspy. Dla turystyki, branży szczególnie wrażliwej na międzynarodową sytuację, pandemia nie jest jakimś wydarzeniem traumatycznym, bo branża przeżywa różne zawirowania co kilka lat. Można powiedzieć, że jesteśmy uodpornieni na takie wydarzenia. To nas przede wszystkim dotykają kataklizmy, wahania ekonomii czy nawet odpowiednio nagłośnione plotki. O ile Grecja w poprzednich kryzysach ucierpiała, bo ludzie bali się przyjeżdżać, bo w bankomatach miało nie być pieniędzy, w sklepach miały straszyć puste półki, a rzesze odzianych w łachmany imigrantów wyłaniających się z morza miały wydzierać turystom kanapki jakie zrobili przed wyjazdem. Wszelakie zagrożenia były wyolbrzymiane. Teraz jest odwrotnie, bo w całej pandemicznej sytuacji, Grecja wydaje się jednym z bezpieczniejszych krajów w Europie. Kraj na dwa miesiące wprowadził obostrzenia jakich nie znano tu chyba od czasów Wojny Trojańskiej. Na niemal dwa miesiące zakazano poruszania się między miastami. Zamknięto i objęto kwarantanną całe miasta i wsie, gdzie stwierdzono przypadki zakażeń. Zakaż poruszania się samochodem i odwiedzania krewnych w okresie świat wielkanocnych i inne obostrzenia spowodowały, że Grecja jest jednym najbezpieczniejszych krajów świata, jeśli chodzi o korona wirusa. Teraz te obostrzenia są stopniowo łagodzone, a ich wpływ na zdrowie w kraju wnikliwie przygotowuje się do sezonu turystycznego 2020. Niezwykle ważnego, bo dla Grecji turystyka to 20% PKB, a na pewno więcej jak wliczymy w to różne usługi towarzyszące turystyce typu pralnie pościeli i ręczników, zyski gastronomii czy sklepów w miejscowościach turystycznych. Kraje, które konkurowały z Grecja na turystycznym rynku europejskim, takie jak Hiszpania czy Włochy jak na razie bardziej myślą o opanowaniu epidemii, niż o rozkładaniu parasoli plażowych. Dla turystów z Polski, obok Grecji najpopularniejszym kierunkiem była Turcja, w której też sytuacja jest niewyraźna. Pozostają więc w Europie inne kraje Bałkańskie, czyli Albania, Bułgaria, Chorwacja i Czarnogóra. Najbardziej na sytuacji ucierpią, uzależnione od transportu lotniczego wyspy. Tam sezon się opóźnił. Natomiast Grecja kontynentalna, do której można dojechać autokarem czy samochodem otworzy się na turystów już z początkiem czerwca, gdy zezwolenie na działalność otrzymają obiekty całoroczne. Obiekty sezonowe wejdą do gry na początku lipca. Najpierw uruchomiony zostanie transport drogowy, czyli będzie można pojechać sobie na wakacje samochodem albo autokarem. Z transportem lotniczym nie tak prosto. Przez lotnisko w Pyrzowicach przewinęło się w 2019 roku, prawie 5 milionów podróżnych. Port lotniczy obsługiwał 130 kierunków w ponad 30 krajach na 4 kontynentach! Transport lotniczy czeka więc na swoje jakieś bardziej zaawansowane regulacje. Kolejna sprawa to specyfika greckiej bazy noclegowej. Hiszpania, ma 40% więcej obiektów niż Grecja, ale przyjmuje ponad dwa razy więcej turystów. Dlaczego? W Grecji dominują małe i średnie rodzinne hotele i apartamentowce, w których, z uwagi na mniejszy przepływ ludzi przy wejściach, recepcjach czy na stołówce, będzie zdecydowanie mniejsza szansa na zarażenie. Turyści zagraniczni to prawie 80% turystów w Grecji, przy średniej unijnej wynoszącej 40%. Jednak kontynent jest zdominowany przez turystów z Bułgarii, Serbii i Macedonii Północnej, którzy przyjadą niezależnie od tego czy jakiekolwiek samoloty będą latały czy nie. Z Belgradu na Riwierę Olimpijska się jedzie tylko 8 godzin albo i krócej, od czasu gdy oddano ostatnie odcinki autostrady w Macedonii Północnej. Jak wspomniałem problem mają wyspy, na których zdecydowanie dominuje turystyka lotnicza, jednak i na nich przewiduje się, że sezon się skróci. Może przesunie w stronę października i listopada, jednak nie bezie stracony. Liczba turystów odwiedzających każdego roku Grecję dochodzi do prawie 30 milionów. Większość przybywa w okresie od Maja do października. Połowa odwiedzających przybywa do Grecji północnej i Centralnej, to wspomniani goście z Bałkanów. W pierwszej dziesiątce odwiedzających Grecję są tez Anglicy, Niemcy, Francuzi, Włosi, Amerykanie i Polacy. Dla turystów polskich Grecja, obok Turcji, jest od lat ulubionym kierunkiem wakacyjnym. Po pierwsze jest tanio, nikt nie musi zastawiać domu, żeby zjeść obiad w restauracji czy wypić parę drinków w klubie. Kolejna sprawa to bezpieczeństwo, można wyjść na wieczorny spacer po okolicy bez obawy, że ktoś porwie czy napadnie. I wreszcie serdeczność i towarzyskość Greków. Polscy turyści często nawiązują przyjacielskie relacje z właścicielami hoteli, którzy potrafią to docenić i dać coś od siebie. Jak mają urodziny to zaproszą na grilla albo podrzucą do pobliskiego miasta czy wezmą na wycieczkę. Nikt tu nie łypie na turystów naburmuszonym okiem, bo za dużo wody zużywają do kąpieli, czy za mało zamawiają w barze hotelowym. Nie ma Grecji takiego skubania turystów w stylu kiełbaska 20 zł, chleb 2 zł, keczup zł, musztarda 1 zł, toaleta 2 zł a papier 50 groszy. Grecja ma też pewne więzi historyczne z Polską. Po wojnie domowej u juncie, to Polska min przyjmowała imigrantów z Grecji, a z kolej Grecja przyjęła w czasie stanu wojennego z pandemią wydaje się być w wielu krajach okiełznana i władze Grecji starają się w Brukseli o jak najszybsze wprowadzenie regulacji umożliwiających rozpoczęcie sezonu turystycznego. Jednak jedna sprawa to przygotowanie Grecji na sezonu, a druga to czy rząd wypuści Polaków na wakacje. Bo zdaje się, że nie. 8 maja na konferencji prasowej wiceminister zdrowia pan Kraska stwierdził, że nie chciałby robić złudnych nadziei, i że Polacy spędzą te wakacje w kraju. Przerabialiśmy to w roku, 2015, gdy po intensywnej akcji promocji polskiej turystyki dużo osób spędziło urlop w kraju. Efektem był skokowy wzrost cen na wybrzeżu i akcja strzyżenia letnika. Nie dość, że nie można było znaleźć kwater, to jeszcze trzeba było czekać czasem i godzinę na kawałek ryby z frytkami. Sprawa z tym utrudnianiem wyjazdów to nie troska rządu o zdrowie obywateli, bo w Grecji jest bezpieczniej niż w Polsce, jeśli chodzi o możliwość zarażenia. To troska o finanse państwa. Chodzi o to, żeby ludzie nie wyjeżdżali za granicę, tylko zostali w kraju i tu zostawiali swoje pieniądze. Ma to sens, tyle że polska infrastruktura na to nie jest gotowa. Nie ma takiej możliwości, żeby polskie obiekty hotelowe, restauracje czy plaże przyjmujące rocznie około 10 milionów turystów z Polski, nagle przyjęły 20 milionów. Linia brzegowa się nie wydłuży ani nikt nagle nie pobuduje tysięcy pensjonatów czy hoteli. Cel tej akcji ma sens, bo oczywiście chodzi o to, żeby poprawić stan krajowej gospodarki, ale pomysł by to robić przez zatrzymanie turystów w kraju nie gotowym na ich zakwaterowanie, nakarmienie czy zapewnienie podstawowych serwisów turystycznych jest nietrafiony. Inną intencją jest być możę chęć zatrzymania ludzi choćby w blokach i na działkach, acz o to już decydentów nie posądzam, gdyż to pomysły godne reżimów komunistycznych z Dalekiego Wschodu. Pomysł by utrudniać wyjazdy Polakom za granice na wakacje, wydaje się chybiony. A tłumaczenie się bezpieczeństwem obywateli naiwne, gdyż to Grecja ma dużo lepszą sytuacje niż Polska, jeśli chodzi o stan zdrowia społeczeństwa. Na pierwszy ogień poszły kolonie i obozy młodzieżowe ich organizowanie za granica jest w zasadzie niemożliwe. Dla dobra dzieci oczywiście. Tyle, że w Grecji jest bezpieczniej. To co to za fałszywa troska? Można rozważać ograniczenia czy kontrolę ruchu do krajów, w których dalej jest wysoki poziom zakażeń, ale trzeba otworzyć się na te kraje Christian Arnidis, badacz dziejów Grecji, autor przewodnika „Moja Grecja”
Agaton Koziński - O tym, kto wygrywa wybory, decydują wyborcy o bardziej centrowych poglądach. Osoby o prawicowo-solidarnej identyfikacji są najliczniejszą grupą wśród nich - mówi prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego Co ustawia dzisiaj polską politykę?Wojna i drożyzna. O tej drugiej łatwiej mówić, bo wzrost cen odczuwa każdy Polak. W dodatku do tego zjawiska trudno się przyzwyczaić, bo one się potrafią zmieniać nawet z dnia na dzień. Wojciech Matusik / Polskapresse O inflacji chętnie mówi opozycja. Obóz władzy częściej o że akurat w sytuacji tych zjawisk nie chodzi o to, co kto mówi. Opozycja może mówić, że pewne sprawy trzeba było poprowadzić inaczej. Tego typu przekaz ma swoją siłę, nie można go łatwo zbyć - za rządów PO-PSL inflacja nie była żadnym problemem. Natomiast w sprawie wojny jest inaczej - tu przekonywania o wyższości rządzących nie da się podeprzeć podobną logiką - za rządów dzisiejszej opozycja wszak takiej wojny nie było. Inflacja jest dodatkowo wdzięcznym tematem dla opozycji, bo po stronie obozu władzy jest klasyczny schwarzcharakter w postaci Adama Glapińskiego. Prezes NBP nie wzbudza sympatii, jest nieporadny komunikacyjnie, poza tym jego zapowiedzi całkowicie rozminęły się z rzeczywistością. A obóz władzy nie za bardzo nawet ma, jak zareagować, musi tę sytuację brać na klatę. W zasadzie racjonalnym zachowaniem byłoby zastąpienie Glapińskiemu kimś innym, tym bardziej że była niedawno ku temu okazja. Ale okazało się, że lojalność Jarosława Kaczyńskiego wobec starego druha jest silniejsza. Jeden z ostatnich starych druhów, na których on jeszcze może widać, że prezes mu wierzy - nawet w sytuacji, gdy stał się on obciążeniem dla jego sań. Dlatego też Glapiński został prezesem NBP na drugą kadencję. Odpowiada mi Pan jak politolog. Teraz poproszę o odpowiedź socjologa. Na ile wojna na Ukrainie stała się na tyle wielkim tematem, że można nią wytłumaczyć każdy proces, choćby inflację? Jak patrzą na nią Polacy?Oczywiście, wszyscy rozumieją, że sytuacja jest nadzwyczajna - ale nie jest tak, że ona unieważnia wszystko inne. Przecież w Polsce nie mamy żadnej totalnej mobilizacji z powodu wojny. Nikt u nas nie rezygnuje z wakacji dlatego, że obok trwa konflikt. A skoro ta wojna jest z naszej perspektywy wojną ograniczoną, to trudno też wziąć całą krajową politykę w nawias. Na początku było dużo strachu i codzienne sprawdzanie sytuacji na froncie, lecz teraz został tylko ból i ogólny lęk, czy Ukraina ten ból wytrzyma. Dlatego nie ma powrotu do politycznej roli, jaką na początku miała ta wojna. Wtedy posłużyła choćby prezydentowi za pretekst do utrącenia „lex Czarnek”, co rząd i sejmowa większość musiała przełknąć. Donald Tusk od pewnego czasu jeździ po Polsce lokalnej. Teraz w podobną trasę wyruszył Kaczyński. Sygnał, że polityka wraca na tradycyjne tory? Koniec sytuacji nadzwyczajnej?Nawet jeśli uznamy, że to koniec pewnego etapu, to jednak nie da się powiedzieć, że sytuacja wróciła do punktu wyjścia. Widać, że w czasie wojny osłabła pozycja Konfederacji. Inaczej zaczęły się układać relacje z UE, czego sygnałem było zatwierdzenie KPO. Zmieniły się też stosunki między poszczególnymi krajami - dziś nagle ważniejszym partnerem Polski są Słowacja czy Czechy niż Węgry. Ciągle nie wiadomo, jakie stanowisko zajmują Francja i Niemcy. Natomiast w życiu codziennym dominować będzie temat cen. To, że benzyna kosztuje dziś niemal dwa razy więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu, w niektórych częściach kraju zacznie wymuszać zmiany w stylu życia. Kolejne miasta w kraju odwiedza Tusk. Myśli Pan, że ludzie słuchają tego, co ma do powiedzenia o obecnej sytuacji?Zawsze tego typu wyjazdy w polityce procentują - dlatego to dla Tuska lepsza sytuacja niż ta, gdyby nie jeździł, tylko skupiał się na tłitowaniu. Oddzielna sprawa, co on mówi na tych spotkaniach w Polsce. Bo na przykład to, co powiedział ostatnio w Wałbrzychu, raczej przekreślają szanse na wspólne listy opozycji, do formowania których nawołuje. Chodzi Panu o wypowiedź Tuska o tym, że aborcja w Polsce powinna być legalna do 12. tygodnia życia oraz że należy zalegalizować związki partnerski?Tak. Trudno mi uwierzyć, by z takimi postulatami udało mu się stworzyć wspólne listy z PSL. W 2011 r. Tusk się mógł PSL-em nie przejmować - bo zawsze mógł go wymienić na SLD lub Ruch Palikota - ale teraz sytuacja po jego stronie wygląda inaczej. Oddzielna sprawa, że w 2011 r. nikt nie wciągał tak wysoko na sztandary tematyki była wtedy postrzegana jako partia centro-prawicowa, miała silną kotwicę konserwatywną. Zresztą osoby o takiej wrażliwości to nadal istotna część elektoratu PO. Solidarne bądź liberalne nastawienie do gospodarki nie różnicuje ludzi tak bardzo i tak mocno. Natomiast konserwatywne podejście do kwestii obyczajowych ciągle ma przewagę wśród wyborców w Polsce. O aborcji do 12. tygodnia życia mówiła Platforma za czasów Borysa Budki. Gdy zastąpił go Tusk, ten temat zniknął. Powrócił dopiero teraz. Myśli Pan, że z jego strony to twarda deklaracja, czy raczej wypuszczanie balona próbnego, testowanie nastrojów społecznych? Być może Tusk w ten sposób chce przejąć wyborców Lewicy - ale to może się skończyć tym, że PiS po wyborach pozostanie u władzy. Bo nie sądzę, żeby ten pomysł dał możliwość PO podbierania wyborców PiS. Proszę zwrócić uwagę, że dziś sondażowe wyniki Platformy dopiero po zsumowaniu z Hołowni i Lewicy stają się porównywalne z rezultatem samej PO, gdy wygrywała ona wybory. A przecież nie zdobywała wtedy samodzielnej większości. To czemu Tusk wchodzi w tę światopoglądową niszę?Na pewno tego typu deklaracje działają mobilizująco na część elektoratu. Oni chcą głębokiej zmiany w tym obszarze i bardzo pragnęli usłyszeć tego typu zapowiedź. Oddzielna sprawa, że to jest forma rozgrywki w tej grupie wyborców, którzy w ogóle nie biorą pod uwagę głosowania na PiS. Natomiast o tym, kto wygrywa wybory, decydują wyborcy o bardziej centrowych poglądach. W tym miejscu widać główny problem Tuska. Na czym on polega?W najlepszych latach Platformy jej siłą było poparcie mężczyzn w średnim wieku ze średnim wykształceniem i średnimi dochodami, mieszkających w średniej wielkości miastach. Ale w opisie PO i Tuska ton nadają liberalne media. Dla tych mediów mężczyźni w średnim wieku ze średniej wielkości miast nadają się co najwyżej na szwarccharaktery. Dla nich najbardziej atrakcyjni są młodzi, wykształceni z największych miast. To doprowadziło do tego, że mężczyźni w średnim wieku ze średniej wielkości ośrodków zaczęli głosować na PiS. I to właśnie ta grupa sprawia, że ta partia utrzymuje się u władzy. Dlaczego PO - czy szerzej opozycja - nie formułuje żadnej oferty dla tych osób? PiS w 2015 r. wygrał wybory przejmując część wyborców Platformy. Czemu teraz opozycja nie próbuje ich odzyskać, tylko skupia się na przeciąganiu liny między sobą?Trochę próbuje tego Hołownia - tylko on swój przekaz kieruje raczej do dzieci tych mężczyzn w średnim wieku sprzed dekady. Bo dziś najszybciej rosnącą grupą społeczną o nieoczywistej specyfice są młodzi ludzie z wyższym wykształceniem z mniejszych gmin. Oni mają coraz więcej do powiedzenia w życiu publicznym. Dawniej w gminie wiejskiej wyższe wykształcenie miało zaledwie kilka osób: lekarz, nauczyciel, urzędnik, ksiądz. Teraz to już wygląda inaczej, dyplom uczelni posiadają też osoby bez społecznego wyróżnienia - nie tylko właściciele lokalnych biznesów, lecz merytorycznie pracownicy tych biznesów czy kierownicy niższego szczebla. Dziś 20 proc. mieszkańców wsi ma wyższe wykształcenie, a ponad połowa - da się tych osób wepchnąć w stereotyp mówiący, że to oni są solą tej ziemi broniącą ją przed złem przychodzącym z wielkich miast - retoryka, po którą sięga PiS, do nich nie trafia. Ale nie przekonują ich też pouczenia polityków z dużych ośrodków, chcących ich „cywilizować” i „oświecać” - bo oni wcale tego nie potrzebują, przecież media społecznościowe wszędzie są takie same. Generalnie różnice między małymi i dużymi ośrodkami są mniejsze niż się uważa - a już na pewne mniejsze niż w wyobrażeniach mieszkańców metropolii. Ale przecież utrzymuje się przekonanie o tym, że to dwa różne światy. Bańka medialna?Nie. O ile różnic jest coraz mniej, to cały czas utrzymuje się napięcie między tymi dwoma światami, wynikające z poczucia wyższości. Gdyby dziś odtworzyć rozmowę z „Wesela” między Czepcem i Dziennikarzem, to wyglądałaby ona zupełnie inaczej. U Wyspiańskiego Dziennikarz był przekonany o swojej wyższości, ale miał do tego podstawy: lepsze wykształcenie, wyższe zarobki i rozeznanie w świecie. Dziś te różnice są dużo mniejsze, a czasem zgoła żadne. Lecz dalej między nimi będzie utrzymywało się napięcie, obaj mieliby problemy z adekwatnym usytuowaniem się w społeczeństwie - czy ich równość jest oczywista, czy może da się ją podważyć lub trzeba uzasadniać. Najlepiej to widać po PSL-u. Ta partia radykalnie się zmienia, po jej posłach już w ogóle nie widać tego typowego dla nich kilka lat temu ludowego sznytu - a mimo to PSL cały czas ma problem, by przekonać do siebie mieszkańców większych ośrodków. Ale PSL mógłby próbować pozyskać dawnych wyborców PO ze średnich miast. Dlaczego mu się nie udaje? Dlaczego opozycja nawet nie składa im propozycji?Składa i ostatnio trochę poparcia tam zyskała. To jest jeszcze daleko od dominacji i efektu kuli śnieżnej. Nie jest to takie łatwe odzyskać jej tych wyborców. Najpierw trzeba zdobyć wiarygodność w ich oczach. Żeby to osiągnąć, trzeba między nimi być. Tylko że zrozumienie tych ludzi skutecznie blokuje warszawska bańka medialno-doradcza połączona z mediami społecznościowymi - bo ten światek ma swoje mylne wyobrażenia na temat mieszkańców mniejszych ośrodków. Czyli Tusk miał rację wyjeżdżając w tak - zobaczymy tylko, czy przełoży się to na praktykę. Bo krótki wyjazd jednego polityka to za mało, by zrozumieć te różnice. Podam przykład. Niedawno IBRiS zrobił sondaż, w którym pytał Polaków o to, czy opozycja powinna startować z jednej listy. Uderzające były różnice w odpowiedziach, gdy się na nie spojrzało przez pryzmat źródeł informacji. Wśród osób, które przede wszystkim czytały tygodniki, aż 70 proc. twierdziło, że opozycja powinna iść do wyborów razem. Natomiast dla 70 proc. z tych, którzy wiedzę czerpali głównie z mediów społecznościowych, nie powinno być jednej listy opozycji. Kolejne potwierdzenie tezy, mówiącej, że media społecznościowe mocno Trudno oczekiwać, by uczestnicy niekończących się łajno-burz w mediach społecznościowych, byli w stanie wyjść ze swoich baniek i działać na rzecz zmniejszenia istniejących napięć. „Łajno-burza” - ładne określenie. Dużo lepsze niż często używany jego odpowiednik z taki autorski pomysł. A reakcje wielu osób angażujących się w kolejne tego typu konflikty tylko potwierdzają prawdziwość powiedzenia: odprysk łajna w oku nie wyostrza wzroku. Nie tylko Tusk jeździ po Polsce, ruszył w trasę także Kaczyński. Co on tam usłyszy?Na pewno nie będą to tylko oklaski. Usłyszy też sporo żalów i ataków. Musi być na nie przygotowany. Teraz to Kaczyńskiego Polacy będą pytać: „Jak żyć panie premierze?”?Można się tego spodziewać. Pytanie, jakiej odpowiedzi Kaczyński będzie udzielać. Bo PiS przyzwyczaił się do dobrostanu, jaki się utrzymywał przez wiele lat ich rządów. Politycy tej partii są przekonani, że to oni zapewniają ludziom szczęście, są Świętymi Mikołajami rozdającymi prezenty. Przy inflacji grubo powyżej 10 proc. prezenty cieszą trochę PiS musi się w tej sytuacji ogarnąć i zająć się rozwiązywaniem realnych problemów. Pytanie tylko, czy politycy tej partii chcą się z tym zmierzyć. Proszę zwrócić uwagę, że ostatnia konwencja PiS miała miejsce w Markach. Gdy Kaczyński wyjechał w teren, to pierwsze spotkanie miał w Sochaczewie. Zobaczymy, czy trend się potwierdzi - ale wybór tych dwóch miast sugeruje, że PiS-owi nie za bardzo chce się wyjeżdżać daleko poza Warszawę. PiS umiał słuchać ludzi. Stracił tę umiejętność? Stał się typową partią władzy, która woli zwolnić naczelniczkę poczty zamiast wysłuchać jej uwag?Przekonamy się o tym w tym roku, który został do wyborów. Ale już teraz widać, że upojenie władzą po stronie partii rządzącej jest dziś dalej posunięte niż dawniej. Wiadomo, że władza zawsze upaja - nawet Platforma, która nie rządzi już siedem lat, nie do końca zdążyła wytrzeźwieć. Jak Pan ocenia stopień upojenia PiS-u? Są w stanie stanąć na nogi przed wyborami czy tak im szumi w głowie, że nawet nie zauważą ich terminu?Od dwóch lat, od nieszczęsnych wyborów kopertowych PiS zajmuje się głównie sobą. To trwa na tyle długo, że dziś trudno przewidzieć, czy zdołają odzyskać równowagę na czas. Jednak widać, że wojna zatrzymała procesy odśrodkowe w PiS-ie, obóz władzy znów się skonsolidował. Trwała zmiana czy efekt tylko na chwilę?Nie można wykluczyć, że zmiana jest trwała - choć w przeszłości mieliśmy już kilka takich niedotrzymanych zawieszeń broni. Trudno mi sobie wyobrazić, by nagle znikło napięcie między Ziobrą i Morawieckim. Choćby te wszystkie podchody wokół KPO i komentarze polityków Solidarnej Polski do tego planu jasno pokazują, że oni nie zamierzają zmieniać swojego zdania. Na to nakłada się to wszystko, co robi Jacek Kurski w TVP z jawnie agresywnym przekazywaniem wiadomości, choćby na słynnych paskach. PiS był już w podobnej sytuacji w poprzedniej kadencji - ale przed wyborami w 2019 r. jednak zdołał się pozbierać. Są w stanie powtórzyć ten scenariusz teraz?Wtedy jednak był na fali i niektórych tematów - np. aborcji - unikał jak ognia. Wiele jego przewag już nie wróci. W 2015 r. w mniejszych miejscowościach czy na wsiach można było zobaczyć na płotach jedynie plakaty kandydatów PiS. W 2019 r. już nie. Owszem, tych z PiS było dużo - ale obok uśmiechały się twarze konkurentów. Pod tym względem wyścig się wyrównał. Naturalne atuty PiS-u tracą swoją moc? Tej partii wystarczy odzyskać równowagę, czy potrzebuje głębszej zmiany, musi przynajmniej częściowo wymyślić się na nowo?Główny problem PiS-u związany jest z Jarosławem Kaczyńskim. Przykładowo - tajemnicą poliszynela jest, że on nie cierpi Andrzeja Dudy i robi wszystko, by mu to pokazać. Możliwe, że najbardziej go denerwuje fakt, że nie za bardzo może mu coś zrobić. Lecz generalnie prezydent mógłby być atutem PiS-u. Jednak w sprawie reformy sądownictwa jest traktowany jako ciało obce. Widać też, jak Kaczyński bardzo pilnuje, żeby Morawiecki za bardzo mu nie wyrósł i z tego powodu regularnie go przystrzyga i poniewiera. To wszystko sprawia, że właściwie cały obóz władzy zamienił się w teatr jednego widza. Wszyscy zachowują się tak, żeby przypodobać się Kaczyńskiemu, nikt i nic więcej się nie liczy. I ten mechanizm w dużej mierze ustawia polską politykę. Bardzo naturalny mechanizm - Kaczyński. Proponowane przez niego rozwiązania dają PiS-owi zwycięstwa od 2015 r., więc cała partia orientuje się przede wszystkim na że właściwie wszystkie jego decyzje w ostatnich dwóch latach były nietrafione. Piątka dla zwierząt, wybory kopertowe, zaostrzenie ustawy aborcyjnej, Polski Ład, wyrzucenie Gowina z rządu, co wiązało się z utratą większości - każda z tych spraw okazała się całkowitą porażką. Teraz stawia Pan tezę, że Kaczyński stracił polityczne wyczucie?Nigdy nie byłem przekonany o jego geniuszu - choć jest niewątpliwie wybitnym intrygantem. Kaczyński niejednokrotnie popełniał błędy, ale te wpadki nie okazywały się tak brzemienne w skutkach jak mogły być, bo efekty były łagodzone przez słabości konkurentów. Na pewno ustawił PiS na scenie na bardzo wygodnym miejscu - osoby o prawicowo-solidarnej identyfikacji są najliczniejszą grupą wśród wyborców. Ogólnokrajowej opozycji ciągle nie wychodzi takie zorganizowanie się, by skutecznie przeciwstawić się PiS-owi. Choć przecież większość burmistrzów miast powiatowych bez większego problemu poradziła sobie z nominatami Kaczyńskiego. To ich powinni posłuchać liderzy opozycji, nie zaś wielkomiejskich mądrali.
Join others and track this song Scrobble, find and rediscover music with a account Do you know a YouTube video for this track? Add a video Do you know a YouTube video for this track? Add a video Featured On Scrobble Stats Recent Listening Trend Day Listeners Sunday 30 January 2022 0 Monday 31 January 2022 0 Tuesday 1 February 2022 0 Wednesday 2 February 2022 0 Thursday 3 February 2022 0 Friday 4 February 2022 0 Saturday 5 February 2022 0 Sunday 6 February 2022 0 Monday 7 February 2022 1 Tuesday 8 February 2022 0 Wednesday 9 February 2022 0 Thursday 10 February 2022 0 Friday 11 February 2022 0 Saturday 12 February 2022 0 Sunday 13 February 2022 0 Monday 14 February 2022 0 Tuesday 15 February 2022 0 Wednesday 16 February 2022 0 Thursday 17 February 2022 0 Friday 18 February 2022 0 Saturday 19 February 2022 0 Sunday 20 February 2022 0 Monday 21 February 2022 0 Tuesday 22 February 2022 0 Wednesday 23 February 2022 0 Thursday 24 February 2022 0 Friday 25 February 2022 0 Saturday 26 February 2022 0 Sunday 27 February 2022 0 Monday 28 February 2022 0 Tuesday 1 March 2022 0 Wednesday 2 March 2022 0 Thursday 3 March 2022 0 Friday 4 March 2022 0 Saturday 5 March 2022 0 Sunday 6 March 2022 0 Monday 7 March 2022 0 Tuesday 8 March 2022 0 Wednesday 9 March 2022 0 Thursday 10 March 2022 0 Friday 11 March 2022 0 Saturday 12 March 2022 0 Sunday 13 March 2022 0 Monday 14 March 2022 0 Tuesday 15 March 2022 0 Wednesday 16 March 2022 0 Thursday 17 March 2022 0 Friday 18 March 2022 0 Saturday 19 March 2022 0 Sunday 20 March 2022 0 Monday 21 March 2022 0 Tuesday 22 March 2022 0 Wednesday 23 March 2022 0 Thursday 24 March 2022 0 Friday 25 March 2022 0 Saturday 26 March 2022 0 Sunday 27 March 2022 0 Monday 28 March 2022 0 Tuesday 29 March 2022 0 Wednesday 30 March 2022 0 Thursday 31 March 2022 0 Friday 1 April 2022 0 Saturday 2 April 2022 0 Sunday 3 April 2022 0 Monday 4 April 2022 2 Tuesday 5 April 2022 0 Wednesday 6 April 2022 0 Thursday 7 April 2022 0 Friday 8 April 2022 0 Saturday 9 April 2022 0 Sunday 10 April 2022 0 Monday 11 April 2022 0 Tuesday 12 April 2022 0 Wednesday 13 April 2022 0 Thursday 14 April 2022 0 Friday 15 April 2022 0 Saturday 16 April 2022 0 Sunday 17 April 2022 0 Monday 18 April 2022 0 Tuesday 19 April 2022 0 Wednesday 20 April 2022 0 Thursday 21 April 2022 0 Friday 22 April 2022 0 Saturday 23 April 2022 0 Sunday 24 April 2022 0 Monday 25 April 2022 0 Tuesday 26 April 2022 0 Wednesday 27 April 2022 0 Thursday 28 April 2022 0 Friday 29 April 2022 0 Saturday 30 April 2022 0 Sunday 1 May 2022 0 Monday 2 May 2022 0 Tuesday 3 May 2022 0 Wednesday 4 May 2022 0 Thursday 5 May 2022 0 Friday 6 May 2022 0 Saturday 7 May 2022 0 Sunday 8 May 2022 0 Monday 9 May 2022 0 Tuesday 10 May 2022 0 Wednesday 11 May 2022 0 Thursday 12 May 2022 0 Friday 13 May 2022 0 Saturday 14 May 2022 0 Sunday 15 May 2022 1 Monday 16 May 2022 0 Tuesday 17 May 2022 0 Wednesday 18 May 2022 0 Thursday 19 May 2022 0 Friday 20 May 2022 0 Saturday 21 May 2022 0 Sunday 22 May 2022 0 Monday 23 May 2022 0 Tuesday 24 May 2022 0 Wednesday 25 May 2022 0 Thursday 26 May 2022 0 Friday 27 May 2022 0 Saturday 28 May 2022 0 Sunday 29 May 2022 0 Monday 30 May 2022 0 Tuesday 31 May 2022 0 Wednesday 1 June 2022 0 Thursday 2 June 2022 0 Friday 3 June 2022 0 Saturday 4 June 2022 0 Sunday 5 June 2022 0 Monday 6 June 2022 0 Tuesday 7 June 2022 0 Wednesday 8 June 2022 0 Thursday 9 June 2022 0 Friday 10 June 2022 0 Saturday 11 June 2022 0 Sunday 12 June 2022 0 Monday 13 June 2022 0 Tuesday 14 June 2022 0 Wednesday 15 June 2022 0 Thursday 16 June 2022 0 Friday 17 June 2022 0 Saturday 18 June 2022 0 Sunday 19 June 2022 0 Monday 20 June 2022 0 Tuesday 21 June 2022 0 Wednesday 22 June 2022 0 Thursday 23 June 2022 0 Friday 24 June 2022 0 Saturday 25 June 2022 0 Sunday 26 June 2022 0 Monday 27 June 2022 1 Tuesday 28 June 2022 0 Wednesday 29 June 2022 0 Thursday 30 June 2022 0 Friday 1 July 2022 0 Saturday 2 July 2022 0 Sunday 3 July 2022 0 Monday 4 July 2022 0 Tuesday 5 July 2022 0 Wednesday 6 July 2022 0 Thursday 7 July 2022 0 Friday 8 July 2022 0 Saturday 9 July 2022 0 Sunday 10 July 2022 0 Monday 11 July 2022 0 Tuesday 12 July 2022 0 Wednesday 13 July 2022 0 Thursday 14 July 2022 0 Friday 15 July 2022 0 Saturday 16 July 2022 0 Sunday 17 July 2022 0 Monday 18 July 2022 0 Tuesday 19 July 2022 0 Wednesday 20 July 2022 0 Thursday 21 July 2022 0 Friday 22 July 2022 0 Saturday 23 July 2022 1 Sunday 24 July 2022 0 Monday 25 July 2022 0 Tuesday 26 July 2022 0 Wednesday 27 July 2022 0 Thursday 28 July 2022 0 Friday 29 July 2022 0 Saturday 30 July 2022 0 External Links Apple Music About This Artist Similar Artists View all similar artists Features API Calls
Dobra, + za nienachalny montaż muzykę i w sumie całkiem sympatycznie się to oglądało. - trochę pod tezę, owszem w porównaniu z sąsiadami Paragwaj jest biedny (co widać szczególnie Posadas/ Encarnación) ale etapowanie tymi ruinami mnie trochę razi bo to nie jest Wenezuela. Paragwaj niesamowite klimat prowincji, fajnych Indian i cudowne ruiny misji jezuickich. do tego jest tani i niema takiej szalonej przemocy jak w Bazyli.
Ranking najrzadziej odwiedzanych krajów na świecie powstał w oparciu o raport Światowej Organizacji Turystyki Narodów Zjednoczonych z roku 2019 (w kolejnych latach dane te zniekształciły ograniczenia pandemiczne). Należy jednak pamiętać o tym, że nie znalazły się w nim wszystkie kraje świata – brakuje danych między innymi z Jemenu. Tak czy inaczej, zestawienie uświadamia nam, jak wiele jest miejsc na świecie, które z różnych powodów nie są jeszcze wyeksploatowane turystycznie, i to pomimo coraz łatwiejszych i tańszych sposobów na przemieszczanie się. 10. Wyspy Świętego Tomasza i Książęca Ten niewielki (około 1000 kilometrów kwadratowych powierzchni), składający się z pięciu wysp kraj to była portugalska kolonia, położona około 300 kilometrów od zachodniego wybrzeża Afryki. Najłatwiej się tu dostać bezpośrednim lotem z Lizbony, ale zbyt wielu chętnych nie ma – w 2018 roku wyspy odwiedziło około 8 tysięcy turystów. 9. Niue Główną przeszkodą dla turystów chcących odwiedzić to terytorium stowarzyszone Nowej Zelandii jest jego położenie geograficzne (to pierwszy, ale nie ostatni taki przypadek w tym zestawieniu). Niue leży około 2400 kilometrów na północny wschód od Nowej Zelandii i jest niewielką (260 kilometrów kwadratowych) wyspą, na której na stałe mieszka niespełna 2000 ludzi. W 2018 roku Niue odwiedziło około 8 tysięcy turystów. 8. Libia Chociaż Libia nie jest ani malutkim, ani szczególnie odległym od cywilizacji krajem, to niedawne zawirowania polityczne sprawiły, że we wspomnianym okresie kraj ten odwiedziło niewiele ponad 6200 turystów. Przeszkodą są również problemy formalne – potrzebna jest nie tylko wiza wjazdowa, ale także wyjazdowa. Polski MSZ obecnie stanowczo odradza podróże do tego kraju. 7. Wyspy Marshalla Obywatele Unii Europejskiej nie potrzebują wiz, aby dostać się na terytorium Wysp Marshalla, ale z jakiegoś powodu mało kto decyduje się na ten kierunek. Przeszkodą jest oczywiście położenie geograficzne – bezpośrednio latają tu samoloty z Honolulu na Hawajach, więc potencjalny turysta z Europy musiałby się przygotować na spory wydatek na same tylko bilety. W 2018 roku kraj odwiedziło około 6 tysięcy ludzi. 6. Gwinea Równikowa „Swobodne przemieszczanie się po terytorium kraju może być utrudnione przez służby porządkowe, zatrzymujące przejezdnych i żądające bezpodstawnych opłat.” – taką mało zachęcającą do wizyty w Gwinei Równikowej informację znajdziemy na stronie polskiego MSZ. Problem stanowi też zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne – między innymi malarią, tyfusem i AIDS. W 2018 roku kraj ten odwiedziło 5700 turystów. 5. Sudan Południowy Choć powstanie Sudanu Południowego oficjalnie zakończyło najdłuższą wojnę domową w Afryce, to kraj ten trudno nazwać stabilnym. Na jego terenie wciąż dochodzi do walk zbrojnych, a uboga infrastruktura i kiepska baza turystyczna zdecydowanie nie zachęcają do odwiedzin – w 2018 zdecydowało się na nie zaledwie 5500 osób. 4. Kiribati Kiribati to kraj wyjątkowy z kilku względów. Jego mieszkańcy jako pierwsi na świecie świętują nowy rok, ponieważ przez jego terytorium przechodzi międzynarodowa linia zmiany daty. Trudno też znaleźć kraj tak terytorialnie niewielki i mało zaludniony, a przy tym rozciągnięty geograficznie – rozciągłość między wyspami z zachodu na wschód wynosi około 4000 km, z północy na południe – ponad 2000 km. Dotrzeć tam trudno, ale jeśli ktoś o tym marzy, to powinien się spieszyć – prognozy dotyczące zmian klimatu głoszą, że do 2050 roku Kiribati zostanie zalane przez wody Oceanu Spokojnego. W 2018 roku kraj odwiedziło około 4000 turystów. 3. Tuvalu Tuvalu to – podobnie jak Kiribati – archipelag wysp koralowych położonych na Pacyfiku. Jego łączna powierzchnia to zaledwie 26 kilometrów kwadratowych! Tuvalu oferuja prawdzwie rajskie widoki, ale dotarcie tam, aby zobaczyć je na własne oczy wymaga sporo determinacji – można tu dolecieć tylko z Fidżi, a samoloty kursują zaledwie dwa razy w tygodniu. Kraj ten w 2018 roku odwiedziło tylko 2000 turystów. 2. Somalia Somalia cierpi na problemy podobne do tych Sudanu Południowego – tereny tego kraju są areną ciągłego konfliktu. Trudno oczywiście mieć stuprocentową pewność, ale Somalia wydaje się być jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów na świecie, co znajduje odzwierciedlenie w liczbie turystów – w 2018 roku było ich niespełna 1000. 1. Nauru To jeden z najmniejszych (21 kilometrów kwadratowych) i najtrudniej dostępnych (4,5 godziny lotu z Australii) krajów na świecie. Docierać tu nie ma zresztą po co – w przeciwieństwie do chociażby Tuvalu, Nauru nie oferuje rajskich widoków – przez lata Nauru żyło głównie z wydobycia fosforytów, co przełożyło się na skażenie środowiska naturalnego wokół wyspy. Efekt jest taki, że w 2018 roku żaden kraj nie był tak mało licznie odwiedzany, jak Nauru właśnie. Michał Miernik Wejdź na FORUM! ❯
Bartosz Kapica wraz z żoną Ghazal prowadzą polsko-irańską markę turystyczną "Dwie Gazele z Iranu". Para mieszka w Iranie - W kwestii bezpieczeństwa nic się nie zmieniło. Wydarzenia, które doprowadziły do tej rozmowy, rozgrywają się poza granicami Iranu - tłumaczy Polak W rozmowie z Onet Podróże wyjaśnia gorące nastroje Irańczyków, ich reakcje na śmierć gen. Kasema Sulejmaniego oraz prognozy na najbliższą przyszłość Karolina Walczowska: Jeszcze niedawno w wywiadzie z Aleksandrą Wiśniewską na łamach naszego serwisu tłumaczył pan, że jednym z największym stereotypów dotyczącym Iranu jest kwestia bezpieczeństwa. Co się zmieniło od tamtej pory? Bartosz Kapica: Szczęśliwie, w kwestii bezpieczeństwa nic się nie zmieniło. Wydarzenia, które doprowadziły do tej rozmowy, rozegrały się poza granicami Iranu. To co widzimy na zdjęciach, to demonstracje poparcia dla rządowego stanowiska w sprawie zabójstwa gen. Sulejmaniego oraz jego uroczystości pogrzebowe. Iran jest od dziesięcioleci najstabilniejszym państwem regionu, w którym o zagrożeniu atakami terrorystycznymi czy wojnie nikt nie myśli. Irańczycy nie wyobrażają sobie, by ktoś miał napaść ich suwerenny kraj - jeden z ostatnich na świecie, gdzie Amerykanie nie mają swoich wpływów. Wydarzenia sprzed kilku dni z Iraku, czyli zabójstwo generała Sulejmaniego, jest niechlubnym dowodem na to, jak łatwo Amerykanom uchodzi to, co w odwróconej roli nazwano by terroryzmem. Zdjęcie muralu byłej ambasady USA w Iranie. Od 40 lat w Iranie nie ma amerykańskiej placówki Kim tak naprawdę był generał Kasem Sulejmani dla Irańczyków? Co oznacza dla nich jego śmierć? Kassem Sulejmani był dowódcą elitarnych irańskich oddziałów al Quds, mających na celu szerzyć irańskie wpływy podczas działań prowadzonych poza granicami kraju. Co za tym idzie, budować naturalną przeciwwagę dla amerykańskiego ekspansjonizmu. W dużym uproszczeniu są to oddziały podobne do CIA. Wśród zwykłych Irańczyków Sulejmani był dobrze znany tylko osobom polityką się interesującym. Znakomitej większości społeczeństwa wiedza o tym, czym dokładnie zajmował się poza granicami kraju, była obca. Dopiero zabójstwo zlecone przez Trumpa wyniosło go na piedestał. I tak jak za życia Sulejmani cieszył się poparciem dosyć wąskiej grupy obywateli, sławiącej go za efektywne działania popularyzujące irańską ideologię państwową w krajach ościennych. Tak dzisiaj, spora część Irańczyków obudziła się z letargu nieświadomości, hołubiąc go za rozmontowanie Państwa Islamskiego. Emocje, które temu towarzyszą, są bardzo gorące. Faktem jednak jest, że jego zniszczenie bez Sulejmaniego nie byłoby takie proste, o ile w ogóle możliwe. I dzisiaj duża część Iranu patrzy na to zabójstwo przez ten pryzmat. Trump zleca zabicie człowieka, który w dużej mierze przyczynił się do likwidacji Państwa Islamskiego. Kolejnej organizacji terrorystycznej, która powstała za sprawą, o ironio, nikogo innego jak Amerykanów. To aż kłuje w oczy. Przytoczę słowa dyrektora Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA Williama Odoma z czasów Reagana, które oddają tę sytuację najlepiej: "Ponad wszelką wątpliwość USA od dawna używają terroryzmu. W 1978-79 Senat próbował uchwalić ustawę przeciwko międzynarodowemu terroryzmowi - w każdej zaproponowanej wersji rozpatrywanej przez prawników, USA ją pogwałcały". Jak się z tym czują Irańczycy? Irańczycy czują rozgoryczenie i smutek całą sytuacją. Nawet ci, którzy nigdy nie wspierali działań rządu, dzisiaj stoją razem, ponieważ jedna z ważniejszych postaci irańskiej sceny politycznej, została zamordowana podczas oficjalnej wizyty w Iraku. Inną sprawą jest, że Irańczycy zapominają o tym, co Sulejmani ma na sumieniu, ale na ten rachunek przyjdzie czas, kiedy emocje opadną. Mówi się, że córka generała domaga się zemsty. Zwykli Irańczycy też jej chcą? Napaść przez Irak w 1980 i wsparcie ze strony USA dla Saddama Husajna, sankcje, propaganda antyirańska, medialna dezinformacja, naruszenia granic suwerennego państwa, prowokacje, zerwanie umowy atomowej... Przykłady można mnożyć. Pomimo tego, że w mediach słyszymy o "krwawej zemście", której domagają się Irańczycy, większość społeczeństwa jest bardzo daleka od takich myśli. W materiałach prasowych widzimy tłumy ludzi uczestniczące w uroczystościach pogrzebowych generała. Nikt nie jest w stanie oszacować, jak wiele osób wyszło na ulice. Mówi się o kilku milionach osób, uważam, że jest to mocno zawyżona liczba. Iran to ogromny kraj, który zamieszkują 83 miliony ludzi. Z łatwością możemy wskazać, że wszyscy żegnający generała nie stanowią więcej jak 2-5 proc. społeczeństwa. Ilu z nich chce zemsty? Na tle całego kraju niewielu. Chwytliwe hasła łatwo przedostają się do eteru. Większość Irańczyków pozostaje w domach, marząc o życiu w takim kraju jak Polska, Niemcy czy Wielka Brytania. Państwie, które nie jest nękane za to, że leży na czwartych największych złożach ropy naftowej na świecie i nie boryka się z sankcjami oraz szaloną inflacją. Na linii Iran-USA nie od dziś jest gorąco, ale trudno porównywać zabójstwo generała do incydentu z tankowcami. Zwłaszcza że Pentagon przyznał, że decyzję o ataku osobiście podjął prezydent USA Donald Trump i nie powiadomił o niej Kongresu. Irańczycy wyszli na ulice? Proszę zwrócić uwagę jak łatwo poddajemy się manipulacji faktami. Bo zasłyszana tak wiele razy informacja nie może być błędna, prawda? Fakty są takie, że nie ma twardych dowodów na to, że Iran stał za atakami na tankowce. Szybko zapomnieliśmy (o ile w ogóle usłyszeliśmy), że chwilę później zaatakowano irański tankowiec u wybrzeży Arabii Saudyjskiej. Mało tego, Amerykanie widać dalej nie rozumieją, że w miejsce ściętej głowy wyrastają kolejne. Każdy wysoko postawiony polityk czy generał ma swoich zastępców i sztab zaufanych ludzi, którzy w przypadku sytuacji takiej jak ta, zajmą jego miejsce. I tak jak wspomniałem wcześniej, większość Irańczyków woli się nie angażować. Przeczekać i za kilka tygodni wrócić do ustalonego trybu funkcjonowania - oczekiwania na wybory w USA z nadzieją, że Amerykanie wybiorą lepszego prezydenta. Tajemnicą poliszynela jest, że zabicie Kassema Sulejmaniego miało zjednać Trumpowi wyborców w Stanach. Ważną kwestią jest także to, jak na tę politykę reagują Irakijczycy, ponieważ Sulejmani był tylko jedną z ofiar ataku. Wśród nich byli iraccy oficjele. I dziś powinniśmy również patrzeć na to, co dzieje się u zachodniego sąsiada Iranu, ponieważ Irakijczycy planują usunięcie amerykańskiego kontyngentu z kraju. Jest to coś, co będzie miało ogromny wpływ na przyszłe wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Irańczycy boją się wojny? Wiedzą o tym irańscy politycy, wiedzą także i politycy amerykańscy. Dlatego taka opcja nie jest przez żadną ze stron rozpatrywana i iraniści są w tej kwestii zgodni. Niezależnie od pohukiwań na Tweeterze. Obecnie, największym zagrożeniem dla światowego pokoju jest Trump. I tak szybko, jak zmieni się władza w USA, tak szybko odzyskamy jako taką stabilizację. O czym się teraz mówi przy kolacji? Należy wiedzieć, że Irańczycy przez pierwsze dziewięć lat istnienia jako republika (od 1979 r.), przeżyli wojnę sponsorowaną przez Zachód, który dozbrajał i pomagał Saddamowi Husajnowi. Zostali napadnięci, zdradzeni, rozlewali krew w bezsensownej wojnie, której sami nie wywołali. Chciał jej Irak i później Amerykanie, Francja, Brytyjczycy... bo tym zależało na kontroli tak zasobnych terenów roponośnych w prowincji Khuzestan należącej do Iranu lub zwrocie długów/inwestycji za dozbrojenie Saddama. Irańczycy są w wielkim szoku po tym, co Amerykanie zrobili. Sami do końca nie wiedzą, co o tym myśleć. Uczucia złości, rozgoryczenia i smutku, poczucia kolejnej zdrady to te, które dominują obecnie. Na to, jakie nastroje wyklarują się w długim terminie, trzeba będzie poczekać do czasu, kiedy emocje opadną. Sugerują jakieś rozwiązania, radzą? Irańczycy nic nie radzą, bo jak to zwykle bywa - zwykli ludzie pozostają poza możliwościami wpływów na brutalną politykę. Nie chcą jednak po raz kolejny znaleźć się w zasięgu wpływów tych, dla których zyski z ropy i dominacja nad światem są głównymi celami działania. Wśród nagłówków krzyczących o wojnie, zemście, niszczeniu i zabijaniu będę głosem większości Irańczyków, którzy proszą Zachód, aby nie udawał, że wszystko jest w porządku i nie odwracał wzroku od tego, co Amerykanie czynią zwykłym ludziom: mającym żony czy mężów, dzieci i pracę, plany na przyszłość oraz po prostu chcą żyć w pokoju. Co oznaczają wywieszone na meczetach czerwone flagi? W irańskiej kulturze flagi są bardzo istotnym elementem towarzyszącym przeróżnym wydarzeniom. Większość z nich swoje początki bierze w religii. Czerwony kolor oznacza niesprawiedliwie rozlaną krew, męczeńską śmierć. Jest bezpośrednim odwołaniem do zabicia trzeciego imama szyitów – Imama Husejna. W 2019 roku Iran święcił turystyczny triumf. Do kraju miało przyjechać blisko 8 milionów gości zagranicznych. Czy to koniec turystyki? Tak długo, jak turyści nie będą bali się przyjeżdżać do Iranu, tak długo turystyka będzie się rozwijać. Irański rząd zdaje sobie sprawę, jak ogromną siłę ma "odczarowująca demony" turystyka. Czyli jak bardzo jest w stanie zmienić odbiór kraju, zrozumienie dla panujących obyczajów wśród odwiedzających. Osoba wracająca z podróży opowiada historie o pięknym i bezpiecznym kraju, z przyjaznymi mieszkańcami podchodzącymi i oferującymi pomoc, pytającymi, jak ci się podoba, zapraszającymi na herbatę i do swoich domów, o jego niesamowitych zabytkach, kulturze i wspaniałej przyrodzie. To idzie w eter i ta wieść się roznosi coraz szybciej i z o wiele większą siłą przebicia, niż sponsorowana propaganda mająca zdyskredytować Iran w opinii publicznej. Dlatego irański rząd nie może sobie pozwolić, by stracić to, do czego przez lata przekonywał świat. Krzyczenie przez Tweetera jednej czy drugiej strony, to nic innego, jak słowne przepychanki, które niewiele wnoszą do faktycznej polityki. Foto: Bartosz Kapica / Bartosz Kapica z żoną Ghazal Czy na miejscu obecnie są turyści? Główny sezon turystyczny już się zakończył, więc przyjezdnych jest zdecydowanie mniej, niż na wiosnę czy jesień, które są najlepszymi okresami, by odwiedzić Iran. Jednak, mimo że zapanowała już zima, turyści dalej przyjeżdżają. We wszystkich zabytkach i na starych miastach spotyka się obcokrajowców. Życie toczy się swoim starym rytmem. Których miejsc jednak lepiej się wystrzegać? Znając Irańczyków, moglibyście spodziewać się raczej czegoś miłego z ich strony niż agresji. Jednak tak jak w każdym miejscu na świecie, tam gdzie odbywają się demonstracje, lepiej się nie pojawiać. Proponujemy unikać miast na trasie przejazdu karawany z ciałem zabitego generała Sulejmaniego oraz wszystkich miejsc, w których toczą się demonstracje. Istnieją rządowe zalecenia w razie ataku? Nie ma takowych, ponieważ nikt nie myśli o ataku. Irańscy politycy są utalentowanymi strategami i nie doprowadzą do sytuacji, w której Iran mógłby znaleźć się w stanie wojny z USA. Poniżej ujęcia piękna Iranu, których autorem jest rozmówca.
nikt nie odwiedza tego kraju