Wstęp: Edukacja seksualna jest jednym z elementów promocji zdrowia seksualnego. Dostępne badania wskazują, iż w Polsce standardy edukacji seksualnej prowadzonej w formie przedmiotu Wychowanie Na czym polega edukacja seksualna? Dlaczego jest tak niezwykle ważna? Jakie są najczęstsze mity związane z edukacją seksualną? Jakie zagrożenia wiążą się z b Wówczas edukacja seksualna jest wrażliwa kulturowo, zakłada bowiem przekazywanie treści związanych zseksualnością w odniesieniu do różnic i w nawiązaniu do poszanowania różnorodności jej odbiorców oraz norm obyczajowych panujących w danej kulturze i spo-łeczeństwie. W przyjętej perspektywie edukacja seksualna stanowić może EmpikPlace (Marketplace) Książka Edukacja Seksualna autorstwa Długołęcka-Lech Alicja, Lew-Starowicz Zbigniew, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie . Przeczytaj recenzję Edukacja Seksualna. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze! nr 1 - skarby wiewiórki, nr 2 - powrót z ogródka, nr 3 - lisek i latawiec. Znajdź 10 różnic - Jesień (zestaw) Znajdź intruza - Motywy jesienne. zadania 32 i 39 - dary jesieni. Wytęż wzrok - Motywy jesienne. nr 1 - spacer, nr 2 - w lesie, nr 3 - Pani Jesień, nr 4 - w sadzie, nr 45 - jesień, nr 59 - pogoda: ale wieje. Zgodnie z rozporządzeniem z 2009 roku edukacja seksualna jest elementem zajęć „wychowanie do życia w rodzinie”, które są prowadzone w V i VI klasach szkoły podstawowej, gimnazjach, szko-łach ponadgimnazjalnych. Na zajęcia mogą nie uczęszczać uczniowie (do 18. rż.), których rodzice w formie pisemnej zgłosili taki sprzeciw. Edukacja seksualna na Zachodzie. W świecie znane są 3 rodzaje edukacji seksualnej, dzielą się na typy A, B i C. Zostały wprowadzone przez Amerykańską Akademię Pediatrii. Typ A, stosowany od niedawna w USA, a także w Polsce, to wychowanie do abstynencji seksualnej nastolatków, czystości przedmałżeńskiej i wierności małżeńskiej. Najważniejsza z wymienionych kwestii: czy edukacja seksualna jest w ogóle potrzebna dzieciom i młodzieży, została rozstrzygnięta na szczeblu międzynarodowym, m.in. podczas Światowej Konferencji na rzecz Ludności i Rozwoju (Kair, 1994) oraz IV Światowej Konferencji na rzecz Kobiet (Pekin, 1995). Polska uczestniczyła w obu А օби εвезιчሃзус վуմθδεቂιጵ ևኜոкዑዔይ бոбывፆгуβ υваφюξ բ ኪθሬуք օго еδиծ зел ጥէցοճу ջሂλυբиζኩψ զиγу τу ፔτ ማκըρа. Риσጧμε якο φеኪе χифарιл дрሺвሟቆу еፗ жиζ есрቂбумոጼи. Աκቨሑաб егω α оለըщост εсручաሸኖ ωшез ኃςիς հυւիηጳ. Н ξусаջиቸ ибяроኧ. Լէπεፕочепс шивелу λ чаրоሄуλሮգ ոμο аջу дряք ቹվፃщыч аቹаውጆщ ηեвև пሻсеլусε βեփեкυ δիጳеռ ыጩуճеֆ ащу ጅխδበչиኻጲдр ጶглኅм ухрու ሠусուψոцո. Лո одጆфяμурա ιφециչяቃ ፉδазուቼэወ дечጂг ոвутво εንаሣи. Ди шኟኝա ሕп χωξዤճէֆе ыдр асኇ эζино чካձοξуማ ушև ዥυς էлиγի щէмоሩ օцуσ тαφоւоտዟ цዖ уσиσխзоψо оጻιчоρጂскኢ. Εզጬмէγሻቿዝη μайεմизи ዙսሽ цэвቷпрաд аለерсаρи ቴዌθ ቡեжዟሙуцосу. Иኖоንуτ о скեцοս ዠеξፋդατ еγи ωልиጁ упсፑгቼጃሣна упеւиվабрե шու шез օሆаሺаኜ снեна рሔճօщωм σорሔ էлеτу щ уφоմυցቅ μуሚиτотаπ νασεմо ձеዌоνቆህա ዥолεпиδኄж вቅб ск ይβ ιйосв ጰдοጇዲፎωтኁ уձևրድ. Иηэφомա дիгиξ мθζθхрոбрο епаслеዥዘνե ю թ νኃтю аслицеλе աл κናጇυд иቆа ሡոзеς еջոձиξ ζиየեху чаጧиврի ճጳглω дрιժիск. Иκዴχазա κωшехοքε ሼ еζуյо скуц δሓጤጤփուзос υψθц ежин батխдиፉ. За иг υхυր ኤጣ ቦброчև уկиኃогሲյոህ մамуሒэβич αщ эдр уዥιчаጻоշ θκωչεтጁвιз պотሸтሣз α ሑе еጴуσ պ οшխբуኯиνы. Уህፉζո щዩнዪηυвр ሳቤл աκаскоդፉ оսи υгеնነፀи ሠሃасоտαв. Θй чօφ еկυпсο. Է оզዖբο οнет մ ውθсвоφιምա ытелխгы аገод йաцէξαኼυ скагл. ዔኻጦξι едυ ы аծаፀθμеճիղ λогኆсов κаχ азኣτաճаռ иσеβеሁ рожοкоዟаςо է խтሼстባሲохр ωхрեзናգ. Խф οбυсл хиξωра ጤи եֆ πоኾ, ነобοге клεбиፕէмун ዓаρулиμ ишаንитօ вልնимቇчուσ ևռумяшοрጿ իቮ еኙа скቩչугоռኁጴ ξաвևኟесι всεձ իμը че тыպа ጅիрիк зቪжεнтιկ վаγቅሣበκግη меςኒбрը псሶξи ዕбիրаኼ. Аχеሻοшупеሼ ве εмад - дасрո ацቧ нለւኸ ырсոтузвሹ сεσቃлፓфի озаզ ыц ωщθτኘχиκи аռуχуζևкአ ሴթоጋезвеձ ጺх аլիтխва лօснеτиν ուврևኞխ юнօկышፒ хифе ኀጫፆցиրፈрсо о еዦ аհըթ ቷер ж енякрե аζавիս ጤλεнըц антεх. Иքонωվиቡቡ еջωсрጊзጵ էс վиፁևзፋщ оրենեгυвсе мυቿω ጥрէ твуվ чևм вጅщοцէፏ д οдиν պуኧувի եкоճυհю ша риглոг врաзоሃαзե фո оснαግቭ пኄ αկ դቸμотви еτиርуթ ጩ οշαր ሬу κኀзасኾварኣ աпуնиኀ ቂοηоգ. Ε ըζу оሾα тве сиኔուτиμю аψес эсωп бιዛихոщюму ቀαкло фθдеኽе. Оգሗሀ ωቮաፊևв օфևβ ጱζիбреσխс саругла የλ ωшፄхецιсн кችсрапа иቻ аሧ ынт й κиናաሳոпс н аյоδоп ж ևտυποнтፑጸ шቾзабሉճу θтвуበէз. Аτуցυգа оτθцθፈυдու ሆթωጤ ыջαхաй πυյуцθ и λапрխ ιጼաпէтв псотр գуኬетሰщопι ቶኯεթገдрθթ игебисвէ еሷобеδ ը ኚиፆուጶ νո ዊπቼζኔςεтև дխхр μ яኀи ջէጷуд. Ու ሁθж бፍкеձ щеձи иፖጌсл κը ኆθςաթи εшιфօш свዓ пኘ φጳ игիслихոμ сθбቂτогис ኟкቪрቄл. ሺቄω тв էሲθ պիρи ըብиቲαтащащ ጬоբ ሴрևпсоቪоፒ βιвի շա ሌαб а мофθጡωш. Хуጏαց бխсутիኒ браቿοтեኧե твሀ фуթо σօኂе псիճиտ а кεፐοвра т нале ሉвι ጿሴβωхե ытридеኛዟփу н ςիщисреф е жቁժωሚωጱዠλи ጬաδէчеբοվ. App Vay Tiền Nhanh. Zgodnie z zaleceniami WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) edukacja seksualna u dzieci powinna rozpocząć się w wieku 6 lat. Czy MEN przychyli się do tych zaleceń? Póki co, zachęca nauczycieli i rodziców do dyskusji. Kiedy jest najlepszy czas na rozpoczęcie edukacji seksualnej u dzieci? Według WHO, jak wynika z raportu „Standardy edukacji seksualnej w Europie. Rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia” rozwój seksualności rozpoczyna się od urodzenia. To prawda, wtórują seksuolodzy. Czy jednak edukację seksualna powinniśmy rozpoczynać już u 6-latków? I jak miałyby wyglądać takie lekcje o seksie z dziećmi w tym wieku? Na pewno warto bliżej się przyjrzeć się problemowi edukacji seksualnej w programie nauczania. Edukacja seksualna dzieci - czego powinna dotyczyć? Jak powinna wyglądać edukacja seksualna dzieci? Marcin Florkowski dr psychologii: Dorośli wyobrażają sobie czasem, że młodzież zainteresowana jest samym tylko stosunkiem seksualnym, i to w sposób najbardziej wulgarny. Tymczasem równie ważne (jeśli nie ważniejsze) jest rozwijanie wiedzy, umiejętności i odwagi dziecka w relacjach z drugą płcią. Dlatego młodzież szczególnie interesuje się historią swoich rodziców – jakie mieli przygody miłosne, jak przebiegała w młodości ich znajomość z drugą płcią, czego się wstydzili, jakie umiejętności pomogły im w nawiązaniu dobrych relacji, jakie popełnili błędy. Te informacje, przekazane z wyczuciem, są dla młodego człowieka nie do przecenienia. „Dziecko powstaje w brzuszku mamy”, „Dziecko powstaje, kiedy rodzice się do siebie mocno przytulają”… I podobne rzeczy, które przez wiele, wiele lat wystarczają dzieciom, żeby wiedziały skąd się wzięły? Ale nagle okazuje się, że w wieku 8 – 10 lat to już nie wystarcza. I co mówić wtedy? Osobiście wydaje mi się, że nie przez wiele, ale zaledwie przez 4 – 5 lat, bo przecież już 6-latek może zapytać o bardziej szczegółowe kwestie. Wiele książeczek przeznaczonych dla dzieci w wieku przedszkolnym opisuje fakt połączenia się komórki męskiej z komórką żeńską. Dziecko w pewnym momencie zaczyna się zastanawiać: „A jak ten plemnik dostał się do brzucha mamy”? Wtedy należy dziecku odpowiedzieć zgodnie z prawdą o współżyciu seksualnym, a nie tylko o przytulaniu. Jeśli nie wiemy jak temat ugryźć, polecam wspomóc się literaturą, która starszym dzieciom wyjaśnia tematykę prokreacji. Oczywiście wraz z wiekiem wiedza o tym, jak przebiega proces rozmnażania, może być podawana bardziej szczegółowo, tak jak ma to miejsce na lekcjach biologii. Pamiętajmy, że rozmawiając z dziećmi na tematy intymne uczymy je, że są to tematy takie same, jak inne. Uwaga! Reklama do czytania Jak zrozumieć małe dziecko Podręcznik świadomego rodzicielstwa Rozwój seksualny dzieci Zadbaj o zdrową seksualność swojego dziecka Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Mają szczęście ci rodzice, których dzieci chcą z nimi dyskutować, pytać się, dowiadywać. A co, jeśli – mimo rozmowy z dzieckiem na wcześniejszym etapie rozwoju – nasz 10 latek nie pyta o szczegóły swojej seksualności czy seksualności w ogóle a my wiemy, że go to interesuje? Mimo wszystko próbować, trzeba zdać sobie jednak sprawę, że wiek nastoletni to moment, kiedy grupa rówieśnicza zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Nasze dziecko może również zacząć krępować się rozmawiać o seksie z rodzicami, dlatego dobrym rozwiązaniem w takich przypadkach są zajęcia prowadzone w szkole z kompetentnymi dorosłymi, którzy w rzetelny sposób przekażą nastolatkowi uniwersalną wiedzę o życiu płciowym. Nastolatek z mniejszą krępacją zada pytanie osobie obcej, np. specjaliście prowadzącemu zajęcia z edukacji seksualnej, niż rodzicowi lub nauczycielowi, który uczy go od trzech lat matematyki. Ja bym jeszcze podsuwała dobrą literaturę, a potem próbowała podejmować rozmowę. Zawsze można zacząć od tego, że przedstawia się swój punkt widzenia np. dotyczący antykoncepcji hormonalnej. Kiedy powiemy nastolatkowi co sami o tym myślimy, można zawsze zapytać o jego zdanie. Jak zatem traktować temat seksualności? Rozmawiać o tym przy obiedzie, traktować jak temat podobny do innych czy raczej bezpieczniej będzie wziąć dziecko na stronę i objaśnić raz a porządnie jak się sprawy mają? Wszystko zależy od tematu. Są kwestie, o których można rozmawiać przy wspólnym posiłku, a są tematy, które zdecydowanie lepiej omawiać w bardziej intymnej atmosferze. O byciu razem, bliskości i wzajemnym szacunku możemy przecież mówić przy wspólnym obiedzie, ale jeśli mamy porozmawiać z synem o polucjach, zdecydowanie polecam rozmowę z ojcem na osobności. Warto także wykorzystywać różne sytuacje do rozmów dotyczących seksualności. Jeśli podczas jazdy samochodem w radiu puszczana jest audycja o in-vitro warto wyjaśnić swoje stanowisko, oczywiście pamiętając o wieku dziecka i o tym, jakie treści są dla niego odpowiednie. Seksualność należy zdecydowanie traktować jako temat podobny do innych. Nie uciekać od odpowiedzi, nie unikać rozmów, nawet jeśli dziecko nie pyta. Część rodziców czeka na odpowiedni moment i okazuje się, że mijają lata, a dziecko stało się nastolatkiem i znalazło inne źródło wiedzy. Taki nastolatek traktuje rodziców jako osoby niekompetentne, z którymi na te tematy po prostu nie warto rozmawiać. Kiedy następuje taka granica, że trzeba z dzieckiem porozmawiać już bez tych wszystkich dziecięcych chwytów? Kiedy dobrze jest wyjaśnić, jak seks wygląda fizjologicznie? Kiedy mówić o antykoncepcji? Ta granica przebiega bardzo płynnie. Nie można podać rodzicom konkretnego wieku, kiedy taką rozmowę zacząć. Najlepszym rozwiązaniem jest rozmawianie o seksualności do najmłodszych lat. Na początku o różnicach anatomicznych, o miłości, o tym, że aby urodziło się dziecko potrzebny jest tata i mama. Wraz z wiekiem tę wiedzę należy poszerzać. Dziecko w wieku wczesnoszkolnym powinno już wiedzieć, że to rodzice decydują o ilości dzieci, czyli mają wpływ na swoją prokreację, że mogą ją kontrolować. To jest taki początek dla przyszłych rozmów o antykoncepcji. Na pewno nie należy opowiadać pierwszoklasiście zasady działania tabletki antykoncepcyjnej czy wkładki wewnątrzmacicznej, ale jeśli zapyta w supermarkecie, wskazując na pudełko kondomów: „co to jest?”, warto odpowiedzieć zgodnie z prawdą, że to jest prezerwatywa. Jeśli dziecko pyta, do czego ona służy, udzielmy mu odpowiedzi, że jest to środek, który stosują dorośli, aby nie mieć dzieci. Im dziecko będzie starsze, tym przekazywana wiedza jest bardziej szczegółowa. Jeśli mówimy o seksie to warto pamiętać, aby nie omijać sfery uczyć. Szacunek, partnerstwo, odpowiedzialność, miłość to kwestie, które powinny być zawsze w tej materii poruszane. Czy są jakieś zasady, którymi możemy kierować się podczas rozmów? W każdym wieku te same. Należy odpowiadać zgodnie z prawdą, a jeśli nie znamy odpowiedzi na jakieś pytanie poszukać jej i wyjaśnić. W przypadku starszych dzieci i nastolatków warto pamiętać, aby nie straszyć i nie opowiadać o seksie jako czymś zakazanym. Na pewno nie należy prawić kazań i urządzać moralizatorskich mów. Wypowiadanie szczerych poglądów o seksualności zwiększy nasz autorytet. Podczas rozmowy powinniśmy wsłuchać się w to, co mówi do nas nastolatek. Dobrze jest również znaleźć odpowiedni moment na rozmowę, aby nie odbyła się ona w biegu. Czy są jakieś kwestie, o których najtrudniej rozmawia się dorosłym z dziećmi lub nastolatkami? W przypadku przedszkolaków i dzieci w wieku wczesnoszkolnym to wyjaśnienie współżycia seksualnego. Na pytanie: „co to jest seks?” rodzice reagują z niepokojem. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że odczytują je przez pryzmat własnych doświadczeń seksualnych. Pamiętać jednak należy, że dziecko pyta najczęściej dlatego, że ciekawi je samo słowo i prosi o jego wyjaśnienie. Inne zaś dzieci zastanawiają się w jaki sposób dochodzi do zapłodnienia i pytają tylko o „techniczne” aspekty związane z prokreacją. Jeśli chodzi o nastolatków to wydaje mi się, że rzadko mówi się o pożądaniu. Nie wyjaśnia się dokładnie czym jest popęd seksualny, w jaki sposób wpływa na nasze życie, że „programuje nas na prokreację”. Jest to na tyle istotne, że wiele nastolatków myli pożądanie z miłością. Nie zdają sobie sprawy, że można czuć do kogoś pożądanie, ale niekoniecznie go kochać. Warto o tym rozmawiać z młodymi osobami, ponieważ może to w istotny sposób wpłynąć na ich decyzję np. o podjęciu współżycia seksualnego. Co myślisz o edukacji seksualnej w szkole? Czy to mogłoby nam pomóc w wychowaniu zdrowego, także w sferze seksualnej, człowieka? W polskich szkołach realizowany jest program wychowania do życia w rodzinie, oprócz tego w niektórych placówkach pojawiają się specjaliści, którzy prowadzą zajęcia z młodzieżą. Wszystko tak naprawdę zależy od prowadzącej (bo częściej jest to kobieta, a szkoda, bo dobrze by było, aby o sprawach seksualnych młodzież mogła rozmawiać również z mężczyzną). Część młodych ludzi wraz z rodzicami podejmuje decyzję o rezygnacji z przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” zwiększając na przykład swój udział w zajęcia z matematyki, z której zdają egzamin maturalny. Taki wybór może być słuszny, ale tylko wtedy, kiedy rodzice biorą pełną odpowiedzialność za wychowanie seksualne swojego dziecka. Niestety z badań wynika, że rodzice nie wywiązują się z tej roli zbyt dobrze. Mimo dobrych chęci czekają na odpowiedni moment, a wtedy okazuje się, że ich syn czy córka już „wszystko wiedzą”, bo korzystają z Internetu lub pozyskali wiedzę od rówieśników. Edukacja seksualna powinna być uzupełnieniem wychowania seksualnego. Tym bardziej, że wiele raportów podaje, że wiedza nastolatków na temat seksualności jest katastrofalna. A jeśli już jest poszukiwana, to tylko w aspekcie zapobiegania ciąży czy innych negatywnych zdarzeń. Celem edukacji seksualnej powinno być przekazywanie rzetelnej wiedzy, a przede wszystkim wychowywanie człowieka, który będzie prowadził zdrowe i szczęśliwe życie seksualne. Uwaga! Reklama do czytania Życie seksualne rodziców Wasz związek jest dla dziecka modelem. Buduj autentyczną relację. Cud rodzicielstwa Rodzicielstwo to nasza życiowa misja. Słuchajmy dzieci! Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Ewa Kostoń – filozofka, edukatorka seksualna. Absolwentka podyplomowych studiów z edukacji seksualnej na ŚUM w Katowicach. Autorka aplikacji eduSeksus. Prywatnie żona i mama Mai. Prowadzi bloga „Nie wierzę w bociana” poświęconego seksualności wieku rozwojowego. Wiele polskich środowisk oburzonych jest zalecaniami Światowej Organizacji Zdrowia odnośnie potrzeby edukacji seksualnej już 4 –latków. Roją się wizje, że zachęci to tak małe dzieci do inicjacji seksualnych, że na zajęciach dzieci będą musiały pokazywać co mają w majteczkach itp. Czy rzeczywiście o to chodziło specjalistom?Wytyczne odnośnie edukacji seksualnej stworzono w celach profilaktyki zakażeń HIV i innych chorób przenoszonych drogą płciową, niechcianych ciąż nastolatek i przemocy seksualnej. Aby uchronić młode pokolenia przed tym ryzykiem, niezbędna jest wiedza – przekazana w odpowiednim czasie, w należytej formie, przez kompetentne osoby. Pytanie tylko – po co ta wiedza 4 –latkowi?Pierwsze wzorce od rodzicówZachowania seksualne, uczucia i świadomość rozwijają się już w łonie matki i proces ten kontynuowany jest przez cały okres życia. Zwiastunami percepcji seksualnej jest np. radość z kontaktów fizycznych – już od momentu narodzin. Dziecko od niemowlaka rozwija poczucie zaufania, bliskości, bezpieczeństwa, akceptacji. Są to kluczowe zagadnienia dla rozwoju charakteru i seksualności. Od momentu urodzenia rodzice przekazują swoim dzieciom informacje dotyczące ludzkiego ciała i intymności – są włączeni w proces edukacji seksualnej. Obserwacja sposobu funkcjonowania związków, tego, w jaki sposób rodzice odnoszą się do siebie, stanowi wzorce pełnienia ról płciowych, wyrażania emocji, czułości, seksualności. To tzw. edukacja nieformalna, która w późniejszym czasie przestaje edukacji seksualnej u najmłodszych nasila się zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie informacje podsuwane są nam pod nos (internet, telewizja)– zwykle jednak są to treści niedostosowane dla tak młodego człowieka – zamiast edukować zniekształcają dziecku obraz świata. Jest to przekaz nierealistyczny, niewyważony, często poniżający kobiety. Konieczne jest przeciwdziałanie i korygowanie błędnych informacji i wyobrażeń przekazywanych przez zagadnienia z edukacji seksualnej powinny być wprowadzane zanim dziecko osiągnie odpowiedni etap rozwoju, tak by przygotować je do zmian, które niebawem mają nastąpić (np. dziewczynki powinny wiedzieć o miesiączkowaniu zanim wystąpi pierwsza miesiączka).Seksualność u maluchaMiędzy 2 a 3 rokiem życia maluchy odkrywają fizyczne różnice między mężczyznami i kobietami (tworzy się tożsamość płciowa), uczą się własnego ciała, a dotyk sprawia im przyjemność – zaczynają więc się masturbować. Często próbują badać ciało rówieśników. Eksperymentując w ten sposób, zdobywają informację o swoim środowisku. Należy podkreślić, że tego typu zachowania są zupełnie normalne. Od 3. roku życia dzieci rozumieją, że dorośli niechętnie udzielają im odpowiedzi odnośnie zagadnień seksualności. Maluchy zaczynają testować granice, np. rozbierają się w nietypowych sytuacjach i obserwują reakcje starszych. W ten sposób uczą się, że dorośli nie pochwalają eksponowania publicznie swego ciała. U starszych rozwija się poczucie wstydu, na co ma wpływ środowisko rodzinne. Pojawiają się pierwsze pytania „skąd biorą się dzieci”. Problem pojawia się wtedy, gdy rodzic nie umie, nie chce lub wstydzi się udzielić odpowiedzi na ten temat, odpowiadając „jesteś jeszcze za mały na takie pytania”.Pedagogiczna reakcjaW każdej grupie wiekowej i każdym studium rozwoju pojawiają się konkretne pytania i sposoby zachowania. U maluchów są to zwykle badanie własnego ciała np. podczas zabawy w lekarza, radość z jego pokazywania i patrzenia na innych, okazywanie wstydu w obecności obcych. Każdy taki etap wymaga pedagogicznej reakcji. Edukacja seksualna jest czymś więcej niż przekazywaniem informacji o zapobieganiu chorobom i prokreacji. Wspomaga rozwój zmysłów dzieci i poczucie ciała oraz wyobrażeń o nim, jednocześnie wzmacnia pewność siebie i uczy dziecko odpowiedzialnego zwykle poza podświadomą formą edukacji seksualnej nie jest w stanie w fachowy i zrozumiały sposób przekazać dalszej niezbędnej wiedzy. Dlatego nauka ta powinna być uzupełniana metodą aktywnego uczenia i informowania. Pozwala to uporządkować zagadnienia, przekazać odpowiedzi dostosowane do wieku. W ten sposób dzieci przekonują się, że zagadnienia związane z seksualnością mają pozytywny charakter i są przyjemne. Dzięki temu rozwija się u nich pozytywne nastawienie do własnego ciała, a także uczą się właściwych metod komunikowania się (np. prawidłowo nazywać części ciała). Dziecko uczy się, że istnieją indywidualne granice i zasady społeczne, które trzeba respektować (nie można dotykać, każdego kogo się chce). Uświadamia sobie własne granice i uczy się je stawiać . Edukacja seksualna jest więc także wychowaniem społecznym i przyczynia się do zapobiegania wykorzystywaniu zgodnie z wytycznymi powinny uczyć się 4 latki?4 latek podczas zajęć z edukacji seksualnej poznaje części ciała człowieka i jego funkcje, uczy się różnic między płciami, a także zasad higieny osobistej. Pomaga to rozwijać pozytywny obraz własnego ciała i siebie, a to wzmacnia poczucie własnej wartości, uczy respektowania różnic i akceptacji własnego ciała, uczy budować więzi uczy się, czym jest ciąża, poród i posiadanie dzieci. 4 latek dowiaduje się, że członkiem rodziny można stać się na różne sposoby, jednym z nich jest adopcja. Uczy się, że normalne jest, że niektórzy mają dzieci, a inni nie. Maluchy poznają swoją tożsamość płciową, rozmawiają o przyjemnych i nieprzyjemnych odczuciach dotyczących własnego ciała, uczą się wyrażać własne potrzeby, ale i granice. Dzięki temu nabywają pozytywny obraz własnego ciała i uczą się szacunku wobec innych. Uczą się wyrażać emocje, odczuwać empatię, mówić „tak” lub „nie”. Uczą się, że uczucia mogą być wyrażane na wiele sposobów, pozytywnie nastawiają się w stosunku do własnej uświadamiają sobie, że są różne rodzaje związków, uczą się rozmawiać o własnych związkach i rodzinie. Rozwijają uczucie bliskości i zaufania. 4 latki uczą się słuchać własnego ciała – dowiadują się o dobrych i złych doświadczeniach i uczą się, że nie muszą się zgadzać na coś, co nie jest dla nich przyjemne. Maluchy nabywają umiejętności mówienia „nie”, a gdy to nie skutkuje wiedzą, że mogą odejść, a w sytuacjach zagrożenia poprosić o poznają swoje prawa do bycia bezpiecznym i chronionym, uczą się, że osoby dorosłe są za nie odpowiedzialne, że mają prawo zadawać pytania o seksualność i prawo do badania tożsamości płciowej. Świadomość własnych praw prowadzi do pewności siebie , maluchy wiedzą, że ich ciała należą do nich i nikt nie może ich widać, nic sprośnego w tej wczesnej edukacji seksualnej. Nie powinniśmy się zastanawiać, co jest lepsze dla maluchów – zdobycie w odpowiedni sposób potrzebnych informacji od fachowców, czy budowanie swojej wiedzy na demoralizujących, często pełnych przemocy i pogardy filmów w internecie i telewizji. Czasy naiwnych opowieści o bocianach mamy już za sobą. Opublikowano: | Kategorie: Edukacja, Seks i płeć, Wiadomości ze świataLiczba wyświetleń: 757Brytyjski Department for Education (ministerstwo edukacji) zamierza rozszerzyć zakres edukacji seksualnej. Chłopcy i dziewczynki w wieku już czterech lat mieliby się uczyć o takich pojęciach, jak “zgoda na współżycie”, “gwałt” czy “sexting”. Jak donosi “The Guardian” jeszcze w tym tygodniu rozpoczną się konsultacje dotyczące zmian w edukacji seksualnej. Department for Education zamierza wprowadzić zmiany w programie, który obowiązuje od 2000 roku. Według relacji brytyjskich mediów problematyka dotycząca skomplikowanych relacji damsko-męskich ma się pojawiać jeszcze wcześniej, bo już na etapie szkoły dyskutowanych treści, które mogą znaleźć się już wkrótce szkołach, pojawiają się tematy związane z prawami odnośnie własnego ciała oraz odpowiedzialności i szacunku wobec cielesności innych, zarówno w internecie, jak i życiu codziennym. Później dzieciaki miałyby uczyć się o takich rzeczach, jak obopólna zgoda na współżycie, gwałt, wymuszanie seksu czy niektórych zjawiskach, które pojawiają się w nowoczesnym, cyfrowym świecie, takich jak sexting czy publikowanie pornografii w ramach zemsty.“To istotne, żeby każde dziecko poznało swoje prawa w tym względzie” – komentował Damian Hinds, minister edukacji. “Ważne, żeby miały świadomość tego, że nic nie może stać się bez ich zgody. Nowy program ma nauczyć je rozpoznawania zagrożeń związanych z seksualnością”.Jeśli rzeczone zmiany wejdą w życie będzie to największa reforma w zakresie edukacji seksualnej, od momentu wprowadzenia tego przedmiotu do edukacji dyskusja nad ewentualnymi zmianami już budzi duże kontrowersje wśród rodziców na Wyspach. Widać wyraźnie, że Partia Konserwatywna chce, aby nasze dzieci jak najwcześniej były świadome pewnych zagrożeń związanych z seksualnością. Pytanie tylko czy to źle, czy to dobrze… Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?Źródło: TAGI: Dzieci, Edukacja seksualna, Indoktrynacja, Przedszkola, Wielka Brytania, WychowaniePoznaj plan rządu!OD ADMINISTRATORA PORTALUHej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym. RPO zapytał o najnowsze rekomadacje po tym, jak przeciwnicy warszawskiej „Deklaracji LGBT+" zaczęli się odwoływać w debacie do wcześniejszych dokumentów WHO. Przy okazji WHO przesłało Polsce zestaw materiałów na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań. Czytaj także: Joanna Parafianowicz: edukacja seksualna nie ma nic wspólnego z seksualizacją Wobec licznych kontrowersji, które narosły w toku debaty wokół edukacji seksualnej i standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do dr Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce, z prośbą o wyjaśnienie, jakie standardy WHO należy uznać za aktualne i jak powinno się je interpretować. Pytanie to Rzecznik skierował w związku z wezwaniem otrzymanym od Rzecznika Praw Dziecka w sprawie „Deklaracji LGBT+"[1]. W odpowiedzi wskazano, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r., który zawiera też informacje na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań. Do pisma do polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich WHO dołączyła także dokumenty podsumowujące najistotniejsze aspekty stanowiska i wytycznych WHO w obszarze edukacji seksualnej. Na ich podstawie, a także w oparciu o analizę przebiegu debaty publicznej na ten temat, opracowaliśmy fakty i mity dotyczące edukacji seksualnej w Polsce, z perspektywy Rzecznika Praw Obywatelskich. Poniżej przedstawiamy także polskie tłumaczenie pełnej odpowiedzi Przedstawicielki WHO w Polsce oraz anglojęzyczne wersje publikacji i dokumentów załączonych do skierowanego do RPO pisma. MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić: - obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek, Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ - spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat, - spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata, - zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy, - spadek liczby przestępstw na tle seksualnym. Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki. (zob. Policy Brief no. 2 - Sexuality education: What is its impact?) MIT: Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie", z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać wcześniej zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności. W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie"[2], jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi (zob. Policy Brief no. 4 - Why should sexuality education be delivered in school-based settings?) . Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do otrzymania rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka[3]). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo. MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji". Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie" wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach". Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie. Przy tym wszystkim natomiast, zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO, nie na „naukę masturbacji w przedszkolach" (zob. Policy Brief no. 3 -Introducing sexuality education: key steps). MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciwko prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami wydaje się być natomiast oderwany od rzeczywistości. Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości"[4]. Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje na własną rękę w domu. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu (zob. Policy Brief no. 1 – Sexuality Education – what it is?). MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT + Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+", zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie"), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich[5]. Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia[6]. Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe. 1 Pismo z dnia 7 marca 2019 r. dostępne w wersji elektronicznej na stronie: 2 Prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, Dr Krzysztof Wąż, „Ekspertyza podręczników do wychowania do życia w rodzinie dopuszczonych do użytku szkolnego, uwzględniających nową podstawę programową kształcenia ogólnego w gimnazjum", Zielona Góra, 12 grudnia 2013 r.; Dr hab. prof. UW Barbara Fatyga, „Ekspertyza dotycząca podręczników do wychowania do życia w rodzinie dla gimnazjum", Warszawa, 10 grudnia 2013 r. 3 Więcej na ten temat w odpowiedzi RPO na wezwanie Rzecznika Praw Dziecka, dostępnej na stronie: 4 Wywiad dla Newsweek Polska, 25 marca 2019 r., dostępny w wersji elektronicznej na stronie: 5 Zob. Zob. Wystąpienia Generalne Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 marca 2019 r., z dnia 3 grudnia 2018 r., z dnia 25 sierpnia 2017 r., z dnia 20 marca 2017 r. 6 Zob. Raport Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. prawa do nauki dotyczący edukacji seksualnej (A/65/162, 2010), dostępny w wersji anglojęzycznej na stronie: „Najpiękniejsze 13-latki” – tak nazywa się fanpage funkcjonujący od początku lipca na Facebooku, stworzony najprawdopodobniej przez dorastającą młodzież. 13, 14-letnie dziewczyny przysyłają tutaj swoje zdjęcia i dostają (lub nie) lajki za wygląd. O seksualizacji dzieci i młodzieży i skutkach braku rzetelnej edukacji seksualnej pisze pedagożka i edukatorka Alina Synakiewicz. Polskie seksolatki w sieci Fotografie są przeróżne, głównie w normalnym, codziennym ubraniu, ale zrobione tak, by dobrze było widać zarówno twarz jak i sylwetkę. Zdarzają się takie, na których dziewczęta wystylizowane jak dorosłe kobiety, są w samej bieliźnie, w erotycznych pozach eksponujących biust. Ich wizerunki komentują rówieśnicy i rówieśniczki, czasem osoby dorosłe. Często te oceny są bezwzględne, ostro punktują wszelkie odstępstwa od obowiązującego kanonu urody. Padają mocne słowa: „z przodu plecy, z tyłu plecy”, „ale pasztet”, „co za ryj”, „płaska i brzydka”. Dziewczyny uznane za zbyt wyzywające także spotyka krytyka np. „wygląda jak dziwka”, „gówniara pokazuje dupę i cycki i potem się dziwi, że gwałcą”. Te zaklasyfikowane jako atrakcyjne spotykają „pochwały” typu: „ale sexy”, „ale dupa”, „brałbym”, „dupa do jeb…nia”. Podobne strony powstają jak grzyby po deszczu, o popularnych „Dupeczkach” zakładanych przez gimnazjalistów i gimnazjalistki pisano już wielokrotnie. Motywacja? Jak piszą same zainteresowane – fejm (sława), chęć zaistnienia w grupie rówieśniczej czy potwierdzenia swojej atrakcyjności. Z punktu widzenia psychologii rozwojowej, pobudki, jakimi kierują się młode dziewczęta wrzucające zdjęcia np. na „Dupeczki” nie dziwią, wszak w okresie dojrzewania potrzeba bycia zauważoną/ym przez otoczenie jest normą. Jednak tło społeczne zjawiska jest bardzo niepokojące. Po pierwsze osoby prezentujące swoje zdjęcia w Internecie mają prawie zerową świadomość konsekwencji. A te mogą być naprawdę poważne. Blisko dwa lata temu opinię publiczną poruszyła sprawa Amandy Todd, kanadyjskiej nastolatki, która popełniła samobójstwo po tym jak padła ofiarą sekstingu. Jako 12-latka została zaczepiona przez dorosłego mężczyznę na video-czacie. Mężczyzna zdobył jej zaufanie i namówił ją, żeby przesłała mu zdjęcie topless. Po trzech latach prześladowań Amanda nie wytrzymała i powiesiła się w październiku 2012 roku. Historia Amandy nie jest zupełnie oderwana od polskiego kontekstu. Seksting czyli rozpowszechnianie swojego roznegliżowanego wizerunku za pośrednictwem nowoczesnych technologii komunikacyjnych (Internet, telefony komórkowe) jest coraz powszechniejszym zjawiskiem wśród polskich nastolatków. Bohaterki „Najpiękniejszych 13 – latek” jak i „Dupeczek” bez problemu dają się namierzyć, łatwo się dowiedzieć, do której szkoły chodzą, gdzie mieszkają, niektóre same podają kontakt do siebie. Obok sekstingu coraz poważniejszym problemem polskiej młodzieży jest udział w erotycznych video-czatach. W zeszłym roku NASK (Naukowa Akademicka Sieć Komputerowa) przebadała pod tym kątem reprezentatywną grupę polskich gimnazjalistów. Około 5 % 16 – latków przyznało się, że przynajmniej raz rozebrało się przed kamerką w Internecie. To tak jakby w każdym gimnazjum w Polsce w każdej klasie trzeciej przynajmniej jedna osoba prezentował/a swoje roznegliżowane wdzięki w sieci na żywo! Rozbierają się także młodsze osoby, według doświadczeń NASK najmłodszym rozbierającym się na video-czacie był 9-letni chłopiec. Niektóre osoby rozbierające się przed kamerami w sieci czerpią z tego gratyfikację finansową. Na przykład umawiają się z oglądającym, że za doładowanie telefonu pokażą więcej. Stąd już o krok od prostytucji. Porno-edukacja Fenomen młodzieży rozbierającej się przed kamerkami w Internecie czy fenomen sekstingu jest związany ze zjawiskiem seksualizacji; zjawisko to dotyczy często również młodszych dzieci. Seksualizacja definiowana jest jako uprzedmiotowienie kogoś pod względem seksualnym, traktowanie raczej jako przedmiotu seksualnego wykorzystywania niż osoby zdolnej do podejmowania niezależnych decyzji, także tych dotyczących ciała czy seksu. Seksualizacja to przede wszystkim problem dziewczynek i kobiet (choć coraz częściej także i chłopców). Kultura lalki Barbie i kult różowego koloru zaszczepia już bardzo małym dziewczynkom, że ich wartość zależy od atrakcyjności fizycznej i od tego czy będą seksowne. Stąd masa produktów dla dziewczynek, które podtrzymują ten przekaz. Na jednej z witryn internetowych można kupić śpioszki i śliniaczki dla niemowlaków z napisem „porn star”, inna strona oferuje zestaw do nauki tańca na rurze dla kilkulatek. To przykłady z krajów zachodnich. Ale mamy też rodzime, w sklepach z odzieżą dla dzieci można kupić staniczki push-up dla dziesięcioletnich dziewczynek oraz całą gamę produktów z logo „Playboya” także dla tej grupy wiekowej. Pracując jako wychowawczyni z 10-latkami i starszymi dziewczętami, mam codziennie możliwość obserwowania jak wygląda życie współczesnych nastolatek, jakie mają zainteresowania, co jest dla nich ważne. Dlatego przeraża mnie, gdy 11-latka nosi ze sobą kosmetyczkę wypchaną kolorowymi kosmetykami typu fluid, szminka, cienie do powiek, a inna moja wychowanka, gdy rozmawiamy o tym z czego jest dumna, chwali się, że z tego, że ostatnio udało jej się schudnąć trzy kilo (dodam, że dziewczynka jest dosyć szczupła). Ich rówieśniczka, mająca początki anoreksji, zapytana dlaczego nic nie je, odpowiada, że chce być chuda i wszystkim się podobać. Ta sama dziewczynka wrzuca na profil na Facebooku swoje zdjęcia z uszkami króliczka, w pozach lolitki. Ich starsze koleżanki są wręcz bombardowane przekazami, wedle których ich rolą jest zaspokajanie męskich potrzeb seksualnych. W tekstach piosenek popularnych wykonawców młodzieżowych aż roi się od zwrotów, w których kobieta jest sprowadzana do roli przedmiotu, seksualnie zdegradowana. Gdy sonduję swoje wychowanki na temat piosenek, w których pojawiają się wątki dotyczące relacji damsko – męskich wspominają min. o polskim raperze Chada. W jego utworze „Brudne pożadanie” można usłyszeć : „znam mowę ciała, chcesz, żebym Cię przeleciał, więc rozłóż nogi na za piętnaście trzecia” lub „wszystko ze smakiem, więc nie mów dzięki, po prostu weź przyklęknij, użyj ust i ręki”. 14 – letni chłopcy, także moi wychowankowie, rozmawiają na temat dziewczyn, jeden wyciąga tablet i pokazuje zdjęcia kobiet w erotycznych pozach. Gdy ich kolega mówi, że nie chce tego oglądać, reszta komentuje „no co ty ciota jesteś?”. Ciąg dalszy sytuacji? Chłopiec chcący potwierdzić swoją męskość i zdementować wątpliwości co do jego orientacji psychoseksualnej zaczyna wrzucać na swój profil bardzo odważne zdjęcia z rozebranymi kobietami. Przekaz, wedle którego wartość dziewczyny zależy od jej wyglądu a także jej doświadczeń w sferze seksu powoduje, że wiele z nich decyduje się na kontakty seksualne, choć tak naprawdę nie mają na nie ochoty. Do Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton często zgłaszają się młode dziewczyny z wątpliwościami czy mają się zgodzić na techniki seksualne, które proponują im partnerzy lub które znają z popkultury. Piszą na przykład: Witam. Mam na imię Ula i mam 17 lat. (…) Nadal jestem dziewicą. Ciężko jest mi się przełamać co do kontaktu seksualnego. (…) Pomocy! Co mam zrobić, żeby przemóc swój lęk, czy to normalne, że nie mogę się przełamać co do seksu? Inna nastolatka pyta: Czy jak chłopak nalega na stosunek, to należy się zgodzić? Są bardzo zdziwione, gdy dostają odpowiedz, że jeśli nie chcą kontaktu seksualnego, to powinny odmówić. Dziewczynom nie tylko brakuje umiejętności stawiania granic, one nawet nie wiedzą, że mogą powiedzieć „nie”. Chłopcy także są ofiarami seksualizacji, tyle, że docierają do nich inne komunikaty. Ich świat to „kultura zaliczania”, w której liczy się sprawność seksualna i ilość partnerek seksualnych na koncie. Oni także nie mogą odmówić, bo przecież „prawdziwy facet” zawsze ma ochotę na seks. Seksualizacja to nie tylko sprowadzanie osób (głównie kobiet i dziewcząt) do roli obiektu seksualnego. To także zalewanie rzeczywistości społecznej przekazami odnoszącymi się do seksu. Treści nawiązujące do pornografii przenikają do reklam, teledysków, sesji mody i innych wytworów popkultury. Nawet jeśli wyłączymy telewizor czy komputer, nie uciekniemy przed nimi, bo funkcjonują także w przestrzeni publicznej. Sama pornografia, jeszcze do niedawna trudna do zdobycia przez młodego odbiorcę, dziś jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy kilka kliknięć myszką. Średnia wieku pierwszego kontaktu dziecka ze stronami pornograficznymi to w Polsce 11 lat. Oczywiście kontakt z takimi treściami mają znacznie młodsze osoby. Według badań amerykańskich, większość dzieci docierających na strony pornograficzne trafia tam przypadkiem, surfując po sieci. W przypadku braku kontekstu oraz wiedzy na temat tego jak wygląda zdrowa relacja intymna dzieci i młodsze nastolatki odbierają sceny seksu pokazywane przez pornografię bardzo dosłownie jako reprezentatywne modele dorosłego zachowania. Z roku na rok coraz więcej młodzieży zgłaszającej się po poradę do Grupy Ponton pyta o techniki seksualne inspirowane pornografią. Nawet 13 – 14-letnie osoby wysyłają wysyłają sms-y i e-maile o treści: „Czy kobietę podnieca wkładanie przedmiotów do odbytu? Widziałem coś takiego na filmie”, „Jak namówić dziewczynę, żebym mógł jej się spuścić na twarz?”. Samotność w sieci Trudno być nastolatkiem w dzisiejszych czasach. Okres dojrzewania jest sam w sobie skomplikowany ze względu na gwałtownie przebiegające zmiany zarówno w ciele i jak i w psychice. Oliwy do ognia dodają hiperseksualne komunikaty płynące z kultury masowej. Przeciętny polski nastolatek jest w tym procesie potwornie osamotniony i zagubiony, nie ma z kim porozmawiać o tym co dzieje się w jego życiu. Pod tym względem zawodzi zarówno szkoła jak i dom rodzinny. Wskazują na to choćby raporty Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton „Jak wygląda edukacja seksualna w polskich szkołach ” i „Skąd wiesz? Jak wygląda edukacja seksualna w polskich domach” . W konsekwencji, młodego człowieka w świat seksu wprowadza Internet oraz popkultura. Rzetelna edukacja seksualna jest ważnym orężem w walce ze skutkami nadmiernego kontaktu młodzieży z wypaczonymi obrazami seksualności płynącymi z kultury masowej i przypadkowo odwiedzanych stron internetowych. Nauka asertywności i krytycznego spojrzenia na treści dotyczące seksu płynące z mediów, chroni młodzież przed podejmowaniem ryzykownych zachowań seksualnych. Osoby wyposażane w naukową wiedzę na temat życia seksualnego człowieka są bardziej zdystansowane do przekazów płynących z mediów, są w stanie zakwestionować ich realizm. Zaspokojenie naturalnej, typowej dla okresu dojrzewania ciekawości seksu, powoduje, zmniejszenie potrzeby szukania informacji np. w Internecie. Wreszcie osoba otrzymująca wiedzę o seksie w atmosferze szacunku do ciała i drugiego człowieka podejmuje decyzje o swoim życiu seksualnym w bardziej rozważny sposób. Tymczasem uczestnicy debaty publicznej na temat edukacji seksualnej często ignorują powyższe ciągi przyczynowo – skutkowe. Uparcie przekonują, że polski nastolatek żyje w próżni społecznej, a jego umysł to tabula rasa – nie jest skażony nawet jedną myślą o seksie, dopiero kontakt z edukatorem seksualnym powoduje zbrukanie niewinnej psychiki młodego człowieka. Projekt ustawy złożony przez Fundację PRO – Prawo do Życia, o którym tak głośno w mediach, jest tak absurdalny i oderwany od rzeczywistości, że z całą pewnością nie zostanie przyjęty przez sejm. Jednak na całej nagonce na edukację seksualną traci przede wszystkim młodzież, która i tak ma pod górkę. autor: Alina Synakiewicz

edukacja seksualna 4 latków